5 minut angielskiego z DUOLINGO

Duolingo_logo_with_owl.svgAplikacji do nauki angielskiego jest mnóstwo. Zanim zainstalujesz jakąkolwiek na swoim telefonie, zawsze najlepiej poczytać opinie albo porozmawiać z kimś, kto aplikacji używa lub używał. Oczywiście można próbować metodą prób i błędów, ściągnąć aplikację i samemu się przekonać, jak działa i jak Ci się podoba. Jeśli dochodzisz do wniosku, że nie jest dla Ciebie, wykasuj ją, zanim zainstalujesz następną.

Aplikacja, którą bardzo gorąco mogę polecić wszystkim początkującym jest duolingo. Nie uczyłam się angielskiego z duolingo, ale wiem, jak aplikacja działa i w jaki sposób uczy języka. Ja obecnie z duolingo uczę się rosyjskiego i hiszpańskiego. Rosyjskiego uczyłam się przez 8 lat bardzo dawno temu i chociaż obecnie nie jest mi ten język do niczego potrzebny, to żal mi po prostu, że po tylu latach nauki, jedyne co mi pozostało to umiejętność czytania po rosyjsku i jako takie rozumienie podstawowych dialogów. Hiszpańskiego zaczęłam uczyć się na studiach sama z różnych książek i tak przez jakiś czas porzucałam naukę i do niej wracałam aż zupełnie zapomniałam o hiszpańskim, no bo przecież nie miałam czasu 😉 Skończyło się to tak, że w miarę opanowałam bardzo podstawowe zasady gramatyki, ale ani nic nie rozumiałam, ani nic nie potrafiłam powiedzieć. Aplikację duolingo poznałam latem 2016 roku, zaczęłam się uczyć rosyjskiego i hiszpańskiego, ale po kilku tygodniach chyba poddałam się, bo nie miałam czasu 😛 do hiszpańskiego czasem wracałam, ale niezbyt regularnie. Przeprosilismy się z duolingo jakies 4 miesiące temu, bo pomyślałam, że skoro wymagam od moich uczniów regularnej nauki, powtarzam, że nawet 10-15 minut dziennie wystarczy, aby się języka nauczyć, ale trzeba to robić systematycznie, to chyba sama powinnam udowodnić, że tak się da. O moich wzlotach i upadkach, jeśli chodzi o naukę hiszpańskiego też będzie można poczytać na blogu, ale wróćmy do duolingo.

Na podstawie moich lekcji rosyjskiego wytłumaczę na czym aplikacja polega.

Lekcje podzielone są tematcznie, jak widać na zdjęciach poniżej. Każdy temat to 5 poziomów, a każdy poziom ma określoną liczbę lekcji od 4 do 20. Poziom to ta cyferka w żółtej koronie w prawym dolnym rogu. Kółeczka szare to lekcje jeszcze niedostępne, jeżeli z poziomu zero (kółka fioletowe), przejdziesz na poziom 1, dostaniesz dostęp do „szarych” lekcji. W górnym prawym rogu, liczba w koronie pokazuje, ile poziomów zostało zakończonych. Szara kropelka (nie wiem, co to jest :P) pokazuje, ile dni po kolei pracujesz z duolingo. Jeśli masz dzień przerwy, liczba spadnie do 0.

 

Plusy duolingo:

  1. Lekcje są bardzo krótkie, trwają dosłownie kilka minut, także robiąc nawet jedną lekcję dziennie, uczysz się języka. Powoli, ale skutecznie.
  2. Za każdą lekcje dostajesz punkty i możesz sobie wyznaczyć dzienny limit.W zależności od tego, ile chcesz poświęcić czasu, 5 minut, 10 czy więcej ustawiasz sobie odpowiednie tempo.20181120_110039
  3. Punkty sprawiają, że duolingo traktuje się niemal jak grę, bo masz motywację, żeby punktów było więcej, a żeby mieć więcej punktów, musisz zrobić więcej lekcji. Jeżeli ktoś z Twoich znajomych (ale niekoniecznie muszą to być znajomi) korzysta z duolingo, możecie się wzajemnie podglądac, co niektórych może zmotywować do zdobywania większej liczby punktów. Jeżeli klikniesz na głowę na dolnym pasku (zdjęcie poniżej) masz dostęp do osób, które obserwujesz (jest tam też możliwośc, zeby osoby zapraszać lub wyszukiwać). 20181120_104709
  4. Uczysz się jednoczesnie czytać i słuchać, bo pojedyncze słowa i całe zdania są nagrane. Są również ćwiczenia, takie, gdzie musisz się nagrać, więc ćwiczysz wymowę.
  5. Uczysz sie od razu całych zwrotów, zdań, naturalnie przyswajasz gramatykę i budowę zdań bez regułek i zbędnych ćwiczeń.

Minusy duolingo:

  1. Według mnie osoby, które faktycznie uczą się od podstaw, mogą się do nauki z duolingo zniechęcić, szczególnie, jeżeli nigdy nie miało sie do czynienia z nauką języka obcego, bo nie zawsze wszystko jest bardzo jasne i oczywiste. Natomiast duolingo na pewno jest dla osób, które znają język chociaż trochę, bo te wiadomości, które masz, utrwalisz w pierwszych lekcjach, a początkowe sukcesy zachęcą do dalszej nauki.
  2. Duolingo nie uczy myślenia w danym języka, bo tu wszystko trzeba tłumaczyć. Ale uczenie się od razu konstrukcji zdania i tak jest bardzo ważne, więc przymykam oko 😉
  3. Aplikacja ta na pewno nie może byc jedynym źródłem nauki języka. Dodatkowe aplikacje, teksty do czytania, słuchania na pewno ułatwią i przyśpieszą naukę.

Mam nadzieję, ze ten wpis zachęci Cię do nauki z duolingo, jeżeli do tej pory ta aplikacja nie była Ci znana.

 

Jak uczyć się słówek?

To jest chyba najważniejsze pytanie, które zadaje sobie każdy podejmując naukę języka obcego.

Ja nigdy nie zapomnę zeszytów do słówek, które prowadziłam kilka razy i które widziałam u wielu osób. Masz taki zeszyt? Kolumna słówek po angielsku, obok kolumna słówek po polsku, czasem jakieś zdanie przykładowe, ale rzadko. I po zapisaniu słowa czy kilku, nigdy się do tego zeszytu nie zagląda. Po co? Ważne, że zeszyt jest, nikt nie powie, że się słówek nie uczę.

W jaki sposób najlepiej uczyć się słówek, żeby były efekty?

  1. Ucz się całych zdań/wyrażen. Zeszyt możesz mieć, owszem, ja zeszytów nie potepiam, jeśli zeszyt jest prowadzony  z głową i tak, że chcesz do niego zaglądać, powtarzać/utrwalać to, co w nim zapisujesz.
  2. Ucz się z całych tekstów: czytaj, słuchaj, oglądaj i zapisuj to, czego nie wiesz, czego chcesz się nauczyć. Tylko w całym tekście masz możliwość zobaczyć i doświadczyć tego, jak złożone jest zdanie, jak wygląda, jak brzmi.
  3. Układaj własne przykłady zdań, takie, które będą dotyczyły Ciebie, znajomych, rodziny, wtedy jest łatwiej zapamietać na zasadzie skojarzeń.
  4. Dzięki temu, że uczysz się od razu całych zdań, przyswajasz gramatykę nawet o niej nie myśląc. Plus taki, że uczysz się gramatyki bez wkuwania regułek.

W jaki sposób zastosować to w praktyce? Oto prosty przykład. Posłuchaj/przeczytaj poniższy tekst, nieważne czy jest dla ciebie za łatwy czy za trudny, z pomocą tego tekstu pokażę Ci, jak uczyć się słówek.

 

Powiedzmy, że nie wiesz, co oznacza słowo „young”:

  1. Zapisz słowo „young” w zeszycie i przetłumacz na polski.
  2. Pod spodem zapisz całe zdanie: There is a young man in the garden.
  3. Jeżeli całe zdanie ma dla Ciebie sens, spróbuj teraz ułożyć własne zdania, możesz 2-3 zapisać. Przykłady: There is a young woman in the garden/ The man is not young./ I am young but my grandfather is old itd.
  4. Jeżeli w jednym zdaniu jest więcejnieznanych słów, zrób to samo.

Największym problemem w uczeniu się pojedynczych słów jest to, że nie potrafimy złożyć całych zdań. Dlatego najczęsciej jest tak, że nawet, jeżeli wszystko zrozumiesz, nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytania. Dlateczego tak się dzieje? Wróćmy do tego samego zdania:

There is a young man in the garden.

Sama konstrukcja ‚there is’ przysparza problemów na poczatku nauki angielskiego. Słówka typu ,”a”, „the”, „in” podobnie. Jeżeli zrozumiesz, że to zdanie oznacza „W ogrodzie jest mężczyzna” i zaczniesz tworzyć podobne zdania: There is a boy in the garden, There is a table in the kitchen itd, oswoisz się z tą konstrukcją, złożenie zdania stanie się łatwiejsze i bardziej naturalne bez konieczności tłumaczenia w głowie po polsku, co w prowadzeniu naturalnej konwersacji raczej się nie sprawdza.

Bardzo polecam cały ten kanał

https://www.youtube.com/channel/UCVelwgSJW95Wvb49Bp3dkrw

Można znaleźć mnóstwo krótkich tekstów czytanych powoli, także jednocześnie słuchasz, czytasz, uczysz się nowych słów,  a także, jak juz wspomniałam wyżej, w sposób naturalny przyswajasz gramatykę.

Do sukcesu małymi krokami

pexels-photo-1496146.jpeg
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Decyzja została podjęta: chcesz nauczyć się angielskiego. Czy wystarczy chcieć? Dobre chęci to podstawa, ale na dobrych chęciach często po prostu się kończy. Kupujesz coraz więcej książek, które leżą i się kurzą, ściagasz nowe aplikacje, o których zapominasz, chodzisz na lekcje, nieważne czy jest to kurs czy lekcje indywidualne, ale chodzisz, płacisz i niech ktoś spróbuje powiedzieć, że się nie uczysz. Dziś chcę napisać o tym, jak ważne jest wyznaczać sobie małe cele i próbować je osiagać, bo to jest klucz, którym otworzysz drzwi do dalszej nauki.

Przede wszystkim musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: Dlaczego chcesz się uczyc angielskiego? Co Cię motywuje? Jaki masz cel? Oczywiście można łatwo odpowiedzieć na to pytanie, np:

  1. Chcę swobodnie rozmawiać po angielsku, kiedy wyjadę za granicę.
  2. Mieszkam w Wielkiej Brytanii/USA i chcę się porozumiewać z ludzmi.
  3. Chcę znaleźć lepszą pracę.
  4. Chcę rozumieć filmy po angielsku, czytać książki itd. itp

Można tak wymieniać długo. Pytanie brzmi, czy to są naprawdę cele? Czy mogą zmotywować? Cele to owszem są, ale do ich realizacji daleka droga, co średnio motywuje. Na czym najlepiej się skupić, żeby naprawdę czuć się zmobilizowanym i żeby motywacja nie umarła śmiercią naturalną? Najlepszą motywacją są cele małe, osiągalne w kilka miesięcy, nawet w rok, ale to nie perspektywa kilku lat.

Przykładem może być tutaj zakup mieszkania/domu. Kazdy chce kiedyś w życiu zostać właścicielem własnych czterech kątow. Jeżeli musisz uzbierać na depozyt, wiesz, że to potrwa, że zaoszczędzisz wystarczająco za 5, może nawet 10 lat. Co robisz w takiej sytuacji? Jak planujesz? Zwykle stopniowo. Robisz plan, zakładasz konto oszczednościowe, obliczasz ile możesz zaszczędzić miesięcznie, tyle odkladasz i obliczasz, ile oszczędnosci będziesz mieć za rok. Na tym się skupiasz. Po roku droga do celu nadal bardzo daleka, ale jakaś suma juz na tym koncie jest, z roku na rok będzie rosła, byc może jesteś w stanie zaoszczędzić miesięcznie więcej, byc może decydujesz się na dodatkowe nadgodziny, żeby cos do oszczędności dołożyć. Nadal pracujesz, nadal oszczędzasz, a suma co roku jest większa. Z jednej strony czujesz się przytłoczony, że tyle lat oszczędzania przed Tobą, z drugiej strony, z radością patrzysz na konto, że pieniędzy przybywa.

O to właśnie chodzi w nauce języka. Wyznaczaj sobie małe cele, realizuj je, ciesz się z małych sukcesów i chociaż czasem załamie Cię fakt, że przed Tobą jeszcze bardzo dużo nauki, to myśl o tym, że z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc umiesz coraz więcej, powinna Cię mobilizować.

Jeżeli Twoim celem jest np swobodna komunikacja, wyznaczaj sobie małe cele ‘tematyczne’: załóż sobie, że za miesiąc czy dwa będziesz w stanie się przedstawić, powiedzieć coś o sobie i o swojej rodzinie, za trzy miesiące opowiesz o tym, co lubisz,  a czego nie lubisz, za cztery miesiące opowiesz gdzie mieszkasz i jak wygląda Twój dom itd. O tym jak się uczyć słówek, jakie filmy oglądać, z jakich książek korzystać, będę pisać, na razie skup sie na tym, co chcesz umieć za miesiąc i wyznacz sobie swój pierwszy cel. Możesz zaznaczyć datę w kalendarzu, zapisać na kartce i powiesić na ścianie/lodówce, być może to zmobilizuje Cię jeszcze bardziej, bo masz konkretny cel.

Do dzieła! 🙂

 

 

Od czego zacząć naukę języka?

adult blur books close up
Photo by Pixabay on Pexels.com

Wiesz już, że chcesz się nauczyć angielskiego, ale nie wiesz od czego zacząć. Jaki kurs wybrać? Jeśli lekcje prywatne to z kim? Z jakich książek korzystać, stron, aplikacji? Na tym blogu  postaram się pomóc Ci zacząć przygodę z angielskim w odpowiedni sposób. Problem polega na tym, że jeśli zaczniesz źle, to szybko się zniechęcisz. W obecnych czasach mamy dostęp do wszystkiego i często nas to przerasta. Jeżeli Twoja przygoda  z angielskim zaczęła się jakiś czas temu, a nadal nie potrafisz swobodnie się w tym języku komunikować, najwyższy czas odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  1. Ile książek do nauki angielskiego stoi na Twojej półce?
  2. Na ilu stronach się zarejestrowałeś/aś?
  3. Ile aplikacji do nauki angielskiego masz na telefonie?
  4. Z której z wyżej wymienionych najczęściej korzystasz?

Myślę, że nie pomylę się za bardzo jeśli odpowiadając na ostatnie pytanie stwierdzę, że z żadnej, bo ciągle kupujesz/czytasz/ściągasz nowe. Sama tak kiedyś robiłam z angielskim, później z hiszpańskim, traciłam czas, pieniądze, a efekty były marne.

Jeżeli zaczynasz kurs językowy czy lekcje prywatne i trafisz na dobrego nauczyciela, na pewno dostaniesz dobre wskazówki na temat tego w jaki sposób i  z czego się uczyć. Jeśli chcesz zabrać się za naukę samodzielnie, wybierz to, co najbardziej Ci odpowiada: strona internetowa, książka, aplikacja. Na początek skup się na jednej rzeczy! Jeśli coś Cię nudzi, czy wydaje się za trudne, książkę schowaj, aplikację wykasuj i szukaj dalej, aż znajdziesz to,  z czego najlepiej, najwygodniej, a przede wszystkim najskuteczniej będzie Ci się uczyć. Nie ma cudownych metod, kursów, aplikacji, języka nie nauczysz się w 2 tygodnie albo w czasie snu, jak to niektórzy obiecują. Nauka języka nie jest zajęciem łatwym, ale może być przyjemna i jeśli zaczniesz uczyć się systematycznie, korzystając z dobrych źródeł, możesz liczyć na efekty.

Jeśli nie wiesz z jakich źródeł korzystać, zapraszam do śledzenia mojego bloga, bo na pewno znajdziesz tutaj sporo pomysłów.

Kursy językowe a lekcje indywidualne.

Kursy językowe to dość specyficzna forma nauki. Kiedy zapada decyzja o nauce angielskiego, czy jakiegokolwiek innego języka, zwykle zaczynamy szukać kursów lub lekcji prywatnych. Ja, jak już wcześniej wspominałam, uczyłam się angielskiego trochę samodzielnie, trochę na lekcjach prywatnych plus nauka w szkole. Na kursie językowym w Polsce nie byłam, poza zaliczeniem jednej próbnej lekcji Callana (podobało mi się nawet, ale chyba godziny mi nie pasowały, żeby kontynuować, nie pamietam, bo to bardzo dawno temu bylo). W Anglii byłam na 3 kursach językowych i nie wspominam ich najlepiej.

Według mnie minusyy kursów językowych to:

  • Duże grupy – nie ma indywidualnego podejścia, bo w grupie nauczyciel nie jest w stanie skupić się na każdym uczniu z osobna, a jeśli chodzi o język i jego przyswajanie, to jest to bardzo indywidualna sprawa.
  • Podstawy programu i plan zajęć – nauczyciel na kursie językowym ma program do przerobienia i nie interesuje go raczej, czy uczeń sobie z danym zagadnieniem radzi czy nie. Ta sama lekcja nie będzie powtarzana kilka razy, bo nie ma na to czasu.
  • Gramatyka – regułki, ćwiczenia, a zastosowanie teorii w praktyce kiepskie.
  • Podręczniki – często nudne i trzeba uczyć się rzeczy, które nas nie interesują.

Plusy:

  • Jeśli jest to grupa międzynarodowa, szansa, żeby po angielsku porozmawiać z kolegą czy koleżanką, zawrzeć nowe znajomości, które można rozwijać poza szkołą i ćwiczyć angielski na neutralnym  gruncie.

I to by było na tyle 🙂

Oczywiście to jest moja sukiektywna opinia oparta na własnych doświadczeniach. Obecnie na rynku jest mnóstwo kursów, więc jeśli ktoś bardzo chce, na pewno znajdzie coś dla siebie. Zdecydowanie polacałabym jednak małe grupy, gdzie jest możliwość poćwiczenia konwersacji, ale jednocześnie nauczyciel widzi zarówno braki jak i postępy każdego ucznia.

Jeśli o mnie chodzi, prowadzę obecnie tylko lekcje indywidualne, ponieważ trafiają do mnie głównie osoby poczatkujące albo takie, które za bardzo w siebie nie wierzą, a okazuje się, że całkiem niezle radzą sobie z angielskim, tylko trzeba im to udowodnić. Na lekcjach indywidualnych skupiamy się na tym, czego uczeń chce się nauczyć, nikt nas z programem nie goni, nie ma czegoś takiego jak program, który musimy przerobić, bo nic nie musimy, robimy co chcemy.

Plusy lekcji indywidualnych:

  • Skupiamy się na tym, czego uczeń chce się nauczyć: słuchanie, mówienie, gramatyka w praktyce, bez nudnych regulek i ćwiczeń.
  • Słuchamy/czytamy, to co chcemy, jeśli coś jest zbyt nudne, nie marnujemy czasu.
  • Różne zagadnienia przerabiamy wiele razy, wracamy do tych samych tekstów nawet co tydzień, jeśli jest taka potrzeba.
  • Elastyczność i spontaniczność w prowadzeniu lekcji.
  • Uczniowie z barierą językową zaczynają mówić. Zdarza się, że się ode mnie odwracają plecami, żeby się nie stresować, można i tak 🙂 Najważniejsze to przełamać strach, odkryć, że jednak jest się w stanie złożyć te kilka zdań, zrozumieć krótki tekst. Tacy uczniowie rzadko odnajdują się na kursie językowym, bo stres wygrywa.

Minusy:

  • Brak!

Tak jak wspomniałam, to jest moja opinia, można się z nią zgodzić lub nie, ale jeśli ktoś ma ogromną barierę językową i wypowiedzenie jednego zdania po angielsku wywołuje strach, zdecydowanie polecam zajęcia indywidualne.

 

 

 

Ile czasu poświęcić na naukę?

alarm clock lying on multicolored surface
Photo by Black ice on Pexels.com

To jest klasyczne pytanie, które często slyszę. Zawsze odpowiadam, że nie wierzę w żadne intensywne kursy, ani w to, co piszą w podręcznikach do angielskiego, że 120 czy tam ileś godzin wystarczy, żeby opanować konkretny poziom. Jednemu wystarczy, drugiemu nie, takie jest moje zdanie, oczywiście nie wszyscy muszą się z tym zgodzić. Jeżeli trafia do mnie uczeń z żadną albo dość podstawową znajomością angielskiego (typu hello, how are you, podręcznikowy klasyk 🙂 ) i chce, żeby lekcja trwała półtorej czy dwie godziny albo nawet dwie godziny dwa razy w tygodniu to od razu studzę zapał takiego delikwenta. Jedna godzina w tygodniu wystarczy. Ze mną. Bo to co robimy na lekcji to kropla w morzu. Uczyć trzeba się codziennie, samemu, robić w domu tyle, ile się da. Oczywiście tutaj najcześciej pada litania: nie mam czasu, bo ja pracuję, bo mam dzieci, bo teściowa przyjeżdża na urlop itd. itp. To są wymówki, nic innego, bo jak się czegoś nie chce, to człowiek zawsze znajdzie wymówkę. Także zasadnicze pytanie brzmi: Czy naprawdę chcesz się nauczyć języka? Bo jeśli chcesz to musisz się przygotować na samodzielną pracę i nie mówię tu o ślęczeniu nad książkami 2-3 godziny dziennie. Broń Boże! Książki możesz wyrzucić do kosza albo oddać komus, kto lubi się uczyc gramatyki, podręczniki do angielskiego to często samo zło, ale o tym będzie inny wpis 🙂 Wystarczy 10-15 minut dziennie, codziennie. Nie masz 10 minut, zacznij od 5, ale rób to regularnie. Czasem słyszę, że 5 minut to nic, bo co można zrobić w 5 minut? 5 minut dziennie przez 7 dni, daje Ci 35minut nauki, 10 minut dziennie, to ponad godzina styczności z językiem. Jeżeli chcesz przyjśc na lekcję raz  w tygodniu, na godzinę, a poza tym przez cały tydzień nie robisz nic, to na nauce za bardzo Ci nie zależy albo nawet wcale. Tylko fajnie jest powiedzieć znajomym: Chodzę na lekcje co tydzień od roku czy nawet dwóch. Po 2 latach masz za sobą ponad 100 godzin nauki. Potrafisz swobodnie porozmawiać po angielsku? Odpowiedz sobie na to pytanie.

O technikach jak wykorzystać te 5, 10 czy 15 minut dziennie będziecie mogli przeczytać niebawem.

Koanglo

Mam na imię Joanna, mieszkam w Wielkiej Brytanii od 2003 roku i nauczanie języka angielskiego jest moją pasją. Chociaż zawsze powtarzam, że ja języka nie uczę, ale pomagam szukać najlepszych metod, które naukę języka ułatwią 🙂 Lekcje odbywają się w Milton Keynes oraz przez Skype/Whatsapp/Facebook.

QS_f5fdac59af834975acb6616efb94a9cf.jpg