Podręczniki do angielskiego – plusy i minusy.

PhotoEditor_20190829_161647748Czy warto z nich korzystać? Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo każdy ma inne podejście tak samo do tematu podręczników, jak i nauki języka. Ja wielką fanką podreczników nie jestem, ale z nich korzystam i mam ich sporo. Chyba dlatego, ze od wielu lat szukam tego idealnego, chociaż wiem, że taki po prostu nie istnieje.

Podręczniki mają kilka zalet, do których należą podział lekcji na odpowiednie zagadnienia gramatyczne i tematyczne, a jeżeli dodatkowo kupisz cd, masz mnóstwo materiałów do słuchania. Także ucząc się z podręcznika wiesz, jakie zagadnienia masz już opanowane, a do któryc należałoby wrócic. Największym minusem według mnie jest przerabianie konkretnego podręcznika lekcja po lekcji z każdym jednym uczniem na danym poziomie. Pisałam juz o tym, że nie popieram dużych grup językowych, bo wyobraź sobie 30 osób korzystających z tego samego podręcznika, gdzie ktoś dość swobodnie mówi, ale gramatyka kuleje, inny ma dobrą gramatykę, ale nie potrafi się wysłowić, a jeszcze inny rozumie, co czyta, ale nie rozumie tekstów słuchanych. Niewykonalne według mnie. A jeszcze podział na tematy, gdzie w jednym rozdziale jest o kosmosie, w innym o modzie, a jeszcze w innym zyciorys aktora. Czy każdy z tych tematów zainteresuje 30 osób? Nie sądzę.

W jaki sposób ja korzystam z podręczników? Na lekcjach indywidualnych zadanie jest ułatwione, bo dobierając materiał indywidualnie, mogę wybrać tylko to, co ucznia interesuje, a resztę zwyczajnie pominąć. Nie trzymam sie sztywno programu, wiec równie dobrze z podręcznika w ogóle nie muszę korzystać, ale, jak pisałam, robię to czasem bardzo chętnie, a czasem znudzona przewracam kartki i ani myślę przerabiać pewnych rzeczy na lekcjach.

Podręczniki najbardziej sprawdzają się u mnie u osób początkujących i na nizszych poziomach znajomości angielskiego, gdzie nie skupiamy się tak bardzo na gramatyce, a głównie na krótkich tekstach, których można słuchac, więc nawet częściej niz podręcznik,  w użyciu jest płyta. Wiele osób zarzuca tym podręcznikowym tekstom nienaturalność, że przecież “normalny” angielski tak nie brzmi. Owszem, z tym się zgadzam i pierwsze rozdziały, gdzie są dialogi typu: Hello, how are you? pomijam, bo można umrzeć z nudów. Ale jesli ktoś zaczyna przygodę z językiem i nie rozumie nic, to przecież nie będzie słuchał BBC, a już dialogi na temat tego, co i jak zamówic w restauracji, czy też jak wygląda Twoja codzienna rutyna, jak najbardziej nadają sie do nauki według mnie. Tak samo uczą się dzieci, do których rodzice i inni dorośli zwracają się w prosty sposób, używając krótkich zdań, a z czasem dzieci pojedyncze słowa i krótkie zdania zaczynają powtarzać. Oczywiście podręczniki nie są wyrocznią, nie przerabiam każdego rozdziału “od deski do deski’, bo nie ma to sensu. I oczywiście oprócz podręczników zawsze dokładam dodatkowy  materiał w postaci tekstów pisanych lub czytanych z innych źródeł. Ilość tych tekstów zwiększa się im bardziej uczeń jest zaawansowany, bo na lekcjach wykorzystuję więcej “naturalnych” źródeł typu: filmy, ksiązki, artykuły itd. Wtedy też zwiększa się ilość podręczników (nie mylic z ilością materiału), bo osoba, która umie więcej, potrzebuje wekszych wyzwań, więc np konkretne zagadnienie gramatyczne w jednym podręczniku może być wyjaśnione bardzo nudno, typowa regułka z cwiczeniami, a w innym będzie ciekawy tekst i zastosowanie tego zagadnienia w praktyce. Z tego właśnie powodu nie wierzę w trzymanie się ściśle jednego podręcznika i przerabianie każdego rozdziału po kolei. Nuuuda! Poziom pre-intemediate na mojej półce reprezentuje co najmniej 5 innych podręczników, jakieś zeszyty ćwiczeń i dodatkowe książki podobno dostosowane do tego poziomu  To, ile uczeń wyniesie  z lekcji, zależy od tego, czy lekcja go zainteresuje, czy nie, a ciekawa lekcja to ciekawe materiały albo z podręcznika, albo nie, a najczęściej te najciekawsze nie pochodzą z podręcznika.

O takich będą wpisy na blogu, bo im więcej osób uda mi się zachęcić do czytania i słuchania po a angielsku, tym lepiej 🙂 Jeśli nie chcesz ptzegapić moich wskazówek i propozycji czego słuchać i co czytać lub oglądać, zapisz się na newsletter.

 

Książki do czytania (i słuchania) po angielsku – Oxford Bookworms

20190321_183442Czytanie w języku obcym jest bardzo ważne, ponieważ czytając, poznajesz słownictwo i przyswajasz strukturę zdań. Czasem trudno zdecydować, co czytać, szczególnie, jeśli znajomość języka jest jeszcze słaba, bo czytanki z podręczników mogą wydawać się nudne, a przypadkiem wybrana czy polecona przez kogoś książka, zbyt trudna. Dlatego dzis napiszę o serii, którą sama bardzo lubię i uważam, że jest jedną z ciekawszych i świetnie pomaga w nauce angielskiego. Jest to seria Oxford Bookworms, gdzie można znaleźć książki podzielone na 7 poziomów zaawansowania (Starter, Stage 1-6), od najprostszych słów i struktur gramatycznych, do najtrudniejszych. Oprócz poziomów zaawansowania, w tej serii każdy powinien znaleźć coś dla siebie, bo tematyka książek jest różna, od kryminałów po historię, od klasyki do wspólczesnej fikcji. Czytając coś interesującego, o wiele łatwiej jest uczyć się języka.

W każdej książce są rozdziały pomagające w nauce:

  • Wprowadzenie.
  • Notatka o autorze.
  • Słownik – zbiór najważniejszych tematycznych słów z książki.
  • Ćwiczenia – podzielone na trzy części, które można wykonać przed czytaniem, w czasie czytania i po przeczytaniu książki.

Nie mogę pominąć faktu, że wiele z dostepnych tytułów można dostać w formie audiobooków, co jest bardzo ważne, szczególnie przy niższych poziomach zaawansowania. Audiobooki są dostępne w sprzedaży na CD, niektóre można dostać na audible, a wiele tytułów znajdziesz też na YouTube.