Filmy po angielsku dla początkujących.

Ciężko jest polecić filmy do oglądania, bo ktoś woli oglądać komedie, a ktoś inny horrory. Pytanie brzmi, czy jeśli zaczynasz oglądać film po angielsku, to szybko się poddajesz, bo film jest nudny, czy po prostu większości dialogów nie rozumiesz? Ja na tym blogu staram się polecać materiały do nauki dla osób, które przygodę z angielskim dopiero zaczynają albo uczą się już jakiś czas, ale nadal mają spore problemy ze zrozumieniem języka. Oczywiście, że dobrze jest się otoczyć językiem, słuchać/oglądać jak najwięcej, więc oglądaj co chcesz i ile chcesz, ale ja jednak zachęcam do tego, żeby trochę czasu poświęcić na skupienie się i przeanalizowanie tego, czego słuchasz czy tego, co oglądasz.

Od czego zacząć, żeby łatwiej było film zrozumieć?

  1. Obejrzyj cały film od początku do końca, może być z polskimi napisami, jeżeli jest taka możliwość (absolutnie nie z lektorem!). Chodzi o to, żeby w Twojej głowie zapisał się obraz całej historii, żeby było wiadomo, o co chodzi, jakie problemy mają bohaterowie.
  2. Kiedy już wiesz, o czym jest film, wyłączasz polskie napisy i oglądasz od początku. Ja tutaj zachęcam do dzielenia filmu na “odcinki”, po 10-15 minut. Te 10-15 minut możesz wykorzystać jako porcję codziennej nauki angielskiego, żeby w ten sposób przeanalizować cały film. Może Ci to zająć nawet miesiąc, ale kogo to obchodzi? To jest Twoj miesiąc z wybranym przez Ciebie filmem.
  3. Oglądając po raz drugi, możesz włączyć angielskie napisy. Weź wtedy swój zeszyt do słówek i zapisuj nowe wyrażenia/zdania. Nie wszystkie od razu, bo może się okazać, że w tych 10 minutach będzie bardzo dużo nowych wyrażeń.
  4. Z napisami możesz obejrzeć 2-3 razy, a poźniej znów 2-3 razy bez napisów, wsłuchuj się w zdania i staraj się je powtarzać.
  5. Po analizie całego filmu (nieważne, ile tygodni będzie to trwalo), usiądź wygodnie, włącz film bez napisów i obejrzyj od początku do końca. Enjoy 😀

Nauka z filmami jest naprawdę bardzo przyjemna i bardzo skuteczna, bo uczysz się od razu żywego języka, dialogów. Jeżeli nie lubisz książek, wrzuć je do szuflady i pracuj z filmem 🙂

Tak jak pisałam na początku, ciężko jest polecić filmy, bo nie każdemu się moje sugestie mogą spodobać. Ale może komuś tak, więc to są moje 3 typy:

  1. Bajki dla dzieci. Jeżeli masz dzieci, a szczególnie małe dzieci, obejrzyyj coś razem z nimi, zobacz czy Ci się spodoba, a jak dzieci pójdą spać, obejrzyj po raz drugi, trzeci i kolejny. Jedną z najlepszych bajek do nauki jest nielubiana przez rodziców (należę do tego grona :P) Peppa Pig. Odcinki są krótkie, język prosty, dużo zwrotów się powtarza, łatwo je utrwalić, więc naprawdę warto wykorzystać tę bajkę do nauki. Poza tym na youtube można włączyć napisy. Ale jeżeli nie możesz się przemóc, bo na widok Pepy dostajesz białej gorączki, to daj sobie spokój, nie warto się męczyć, szukaj takiej bajki, którą obejrzysz z przyjemnością.
  2. Typowe filmy do nauki angielskiego Oxford English Video. Są dość stare, jakość nie jest świetna i niestety w napisach pojawiają się błędy, ale język jest prosty, aktorzy mówią wolno i wyraźnie, niektóre sytuacje są dość zabawne, więc przyjemnie się ogląda. Ja te odcinki często wykorzystuję na lekcjach, bo można prowadzić bardzo fajne konwersacje, ćwiczyć słownictwo i struktury gramatyczne.
  3. Komedie romantyczne. To już jest temat rzeka, bo takich filmów istnieje cała masa. Polecam akurat ten gatunek, bo zwykle historie są łatwe do zrozumienia, wręcz banalne, do pracy nad językiem idealne. Moje typy to: The Holiday, How to lose a guy in 10 days, Notting Hill, Bridget Jones’s Diary, The Wedding Planner. To tylko kilka, które według mnie przyjemnie się ogląda.

Mam nadzieję, że ten wpis rozjaśni nieco problem pod tytułem: co ja mam oglądać, przecież ja nic nie rozumiem! Pamietaj, że systematyczna praca, to droga do sukcesu. Z każdym filmem będzię coraz lepiej 🙂

Codzienna nauka, czyli o nawykach.

apple device black and white business computer
Photo by Michaela on Pexels.com

Pisałam już krótko o celach i motywacji tutaj, a dzisiaj chciałam napisać o czymś, co jest o wiele ważniejsze i gwarantuje, że języka obcego nauczysz się na pewno. A mianowicie chodzi o wykształcenie nawyku uczenia się. Ameryki tu nie odkrywam, bo wiele się mówi/pisze o tym, że ludzie sukcesu wykształcili dobre nawyki, trzymają się rutyny i nie zasłaniają się wymówkami, że się nie chce, nie ma czasu itd. Richard Branson codziennie wstaje o godzinie 5 rano, Benjamin Franklin każdego wieczoru o 21 zapisywał podsumowanie swojego dnia odpowiadając na pytanie ‘What good have I done today?’, Charles Darwin zawsze intensywnie pracował przed południem, ale po południu miał czas na ćwiczenia. Przykładów można znaleźć mnóstwo.

Każdy z nas ma jakieś przyzwyczajenia i nawyki, jedne są lepsze, inne gorsze, ale wszyscy robimy coś każdego dnia niemal automatycznie: poranna toaleta, kawa/herbata, mycie zębów, odwożenie dzieci do szkoły, w pracy odpisujemy na mejle, robimy raporty itd. Każdy ma swoją rutynę, bez której dzień wydaje się dziwny lub niekompletny, a nadal działamy wręcz jak roboty, te czynności są w nas w jakiś sposób zakodowane, wykonujemy je, nie myśląc o nich. I o to właśnie chodzi w nauce języka, ma się ona stać częścią codziennej rutyny, czymś, co zaczniesz robić regularnie i nie będzie wymówek, że nie ma czasu.

Pisałam już, jak ważne jest, żeby na naukę poświęcić przynajmniej 10-15 minut  dziennie. Twoim zadaniem jest znaleźć te 10-15 minut w ciągu dnia, każdego dnia! Wszystko zależy od tego, jak wygląda Twój dzień, kiedy wiesz, że na pewno będziesz w stanie się skupić na czytaniu lub słuchaniu. Ja piąty miesiąc już chyba uczę się hiszpańskiego z duolingo. Kiedyś używałam innej aplikacji, były to głównie podcasty i nawyk słuchania tych podcastów wprowadziłam przy porannej kawie. Nie sprawdziło się to za bardzo, bo rano ciągle ktoś czegoś ode mnie chce i musiałam z tej pory dnia zrezygnować 🙂 Z duolingo uczę się wieczorami. Moje dzieci są jeszcze na takim etapie, że chcą, aby zostać z nimi w pokoju dopóki nie zasną. I to jest właśnie mój czas na duolingo. Poczytam dzieciom książkę, dam buziaka na dobranoc, one zasypiają, a ja ze słuchawkami na uszach szlifuję hiszpański. Jeśli nie kładę dzieci spać, to lekcje z duoligo i tak robię wieczorem.  Po tylu miesiącach jest to rutyna, o której nawet nie myślę, biorę telefon, słuchawki i odpalam aplikację.

Zastanów się dobrze, kiedy możesz poświęcić te 10-15 minut na naukę: może rano przy kawie (jeśli nikt Ci gitary nie zawraca ;)), może dojeżdżasz do pracy autobusem czy chodzisz na pieszo (mozna słuchac podcastów), może tak jak u mnie najlepiej sprawdzi się nauka wieczorem? Duolingo jest tak zaprojektowane, żeby ten nawyk codziennej nauki wykształcić, ma fajną opcję zaznaczania lekcji każdego dnia, więc jak zapomnisz, masz puste okienko. Jeśli nie korzystasz z duolingo, możesz zacząć zaznaczanie dnia kiedy się uczysz w kalendarzu albo w aplikacji (wyszukaj jakikolwiek ‘habit tracker’ i ściągnij na telefon). Oczywiście na początku może się zdarzyć, ze nauka nie będzie odbywała się codziennie, co drugi albo nawet co czwarty dzień. Według różnych źródeł wykształcenie nowego nawyku zajmuje ponad 2 miesiące i u mnie to by się zgadzało, bo jak wspominałam, z duolingo uczę się piąty miesiąc, a mniej więcej od trzech miesięcy zdarzają mi się pojedyncze dni, kiedy lekcji nie zrobię. Także nie zniechęcaj się, jeśli na początku zapominasz o regularnej nauce, skup się na tym, aby coś Ci o niej przypominało (budzik, aplikacja), z czasem będzie coraz lepiej 🙂

 

Zrozumieć angielski

black headphones with mobile smartphone
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

Ze zrozumieniem tekstów słuchanych jest najwięcej problemów. Dzieje sie tak wtedy, kiedy ucząc się języka, skupiamy się na podręcznikach, gramatyce, czytaniu. Z mówieniem jest mniej problemów, bo jesli znasz podstawowe słowa, zawsze jakieś zdanie sklecisz, coś wydukasz, a jak trzeba, to i na migi sie dogadasz. Najwięcej stresu kosztuje jednak brak rozumienia ludzi rozmawiających po angielsku. Poznałam kiedyś chłopaka, który był w Anglii ponad rok, ale angielskiego nie znał prawie w ogóle. Mieszkał z Polakami, pracował też z Polakami, w domu była polska telewizja, więc praktycznie zero kotaktu z angielskim na co dzień. Pewnego dnia jechał do pracy autobusem, usiadł obok starszej pani, która w pewnym momencie zadała mu krótkie pytanie po angielsku. Chłopak popatrzył na nią przerażony, pani powtórzyła pytanie dwa razy, on wzruszył tylko ramionami, po czym pani wskazała na jego zegarek. Domyślił się, że pytała o godzinę, więc coś wydukał pod nosem, po czym z ulgą wysiadł na kolejnym przystanku. Wydarzenie to było o tyle pozytywne, że chłopak postanowił zacząć uczyć się angielskiego zapisując się na kurs. Nasze drogi się rozeszły, więc nie jestem w stanie stwierdzić, jak sobie poradził. To bylo jakies 14 lat temu, więć jeśli nadal mieszka w Anglii, mogę tylko mieć nadzieję, że nie ma problemu, żeby przeprowadzić krótki dialog ze starszą panią w autobusie. Chyba, że przesiadł się w samochód i autobusami już nie jeździ 🙂 Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli na przystanku/w autobusie jest starsza pani, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że będzie chciała dialog rozpocząć, także miej oczy i uszy szeroko otwarte 😉

Pomyślisz: Jak można nie zrozumieć tak krótkiego pytania? Otóż jest to jak najbardziej możliwe, jeżeli nie masz do czynienia z językiem na co dzień albo z konkretnym akcentem. Mnie kiedys chłopak z Liverpool zapytał: Where is the toilet? Przysięgam, że tylko toilet zrozumiałam 😀 A było to już po kilku ładnych latach pobytu w Anglii, także takie kwiatki mogą zdarzyć się każdemu. Niezroumienie pytania, nie jest niczym wstydliwym, zawsze można poprosić o powtórzenie, tylko niektórych w takim momencie paraliżuje strach lub wstyd.

Ale nie o mówieniu dzis, tylko o słuchaniu 🙂

Co robić, żeby lepiej rozumieć angielski? Oczywiście słuchać przede wszystkim. Ale jak i czego słuchać? Wszystkiego jak leci, oby było po angielsku? Otóż nie. Jeżeli dopiero uczysz się angielskiego albo uczysz się od dawna, a właśnie z rozumieniem ze słuchu masz największe problemy, warto zastanowić się dlaczego. Moje zdanie jest takie, że nie słuchasz w ogóle albo za mało, albo słuchasz czegoś, czego i tak nie rozumiesz. Bo jeśli mało rozumiesz, to czy warto oglądać wiadomości na BBC, filmy czy programy dokumentalne? Zawsze warto, żeby mieć kontakt z językiem, radio czy telewizor, może sobie grać w tle, coś Ci wpadnie jednym uchem, drugim wypadnie, ile zapamiętasz, to już inna historia. Moja rada jest taka: słuchaj, oglądaj jak chcesz i ile chcesz, ale te 10-15 minut dziennie na naukę angielskiego wykorzystaj efektywnie, czyli słuchaj tak, żeby uczyć się rozumieć.

  1. Słuchaj krótkich, prostych tekstów, np z kanału, który wcześniej polecałam do nauki słówek English Short Stories. Najlepiej niech to będzie tekst, który trwa 2-3minuty i do którego masz tekst napisany.
  2. Najpierw tylko posłuchaj całego tekstu.
  3. Później posłuchaj jeszcze raz, jednocześnie śledząc wzrokiem tekst napisany.
  4. Znów skup się tylko na słuchaniu.
  5. Następnie słuchaj po 2-3 zdania albo nawet po jednym zdaniu i tak coraz dalej w tekst, wracając do początku, aż przesłuchasz  całość i będziesz w stanie wszystko zrozumieć.
  6. Na ten sam tekst poświęć tydzień albo i dwa, jeśli jest taka potrzeba. Nikt Cię nie goni, uczysz się dla siebie. Efekt końcowy ma być taki, że rozumiesz cały ten tekst, od początku do końca.
  7. Kiedy rozumiesz jeden tekst, zacznij to samo z kolejnym, ale do tego pierwszego wracaj, do drugiego i kolejnych też. Powtórki są bardzo ważne.

Słuchać można wszystkiego: bajek, audibooków, piosenek, podcastów, pamietaj tylko, aby skupić się na jednej rzeczy tak długo, jak tego potrzebujesz i dzielić teksty na krótkie ‘słuchowiska’. Największą satysfakcją będzie dla Ciebie to, że za miesiąc na przykład zrozumiesz 10 minut tekstu, z którego dziś jesteś w stanie zrozumieć 20%. Pomyśl, ile będziesz w stanie zrozumieć za rok, jeśli od dziś naprawdę skupisz się na słuchaniu ze zrozumieniem? Nie zapominaj, że 10-15 minut dziennie naprawdę wystarczy, jeśli słuchasz codziennie 🙂