Filmy po angielsku dla początkujących.

Ciężko jest polecić filmy do oglądania, bo ktoś woli oglądać komedie, a ktoś inny horrory. Pytanie brzmi, czy jeśli zaczynasz oglądać film po angielsku, to szybko się poddajesz, bo film jest nudny, czy po prostu większości dialogów nie rozumiesz? Ja na tym blogu staram się polecać materiały do nauki dla osób, które przygodę z angielskim dopiero zaczynają albo uczą się już jakiś czas, ale nadal mają spore problemy ze zrozumieniem języka. Oczywiście, że dobrze jest się otoczyć językiem, słuchać/oglądać jak najwięcej, więc oglądaj co chcesz i ile chcesz, ale ja jednak zachęcam do tego, żeby trochę czasu poświęcić na skupienie się i przeanalizowanie tego, czego słuchasz czy tego, co oglądasz.

Od czego zacząć, żeby łatwiej było film zrozumieć?

  1. Obejrzyj cały film od początku do końca, może być z polskimi napisami, jeżeli jest taka możliwość (absolutnie nie z lektorem!). Chodzi o to, żeby w Twojej głowie zapisał się obraz całej historii, żeby było wiadomo, o co chodzi, jakie problemy mają bohaterowie.
  2. Kiedy już wiesz, o czym jest film, wyłączasz polskie napisy i oglądasz od początku. Ja tutaj zachęcam do dzielenia filmu na „odcinki”, po 10-15 minut. Te 10-15 minut możesz wykorzystać jako porcję codziennej nauki angielskiego, żeby w ten sposób przeanalizować cały film. Może Ci to zająć nawet miesiąc, ale kogo to obchodzi? To jest Twoj miesiąc z wybranym przez Ciebie filmem.
  3. Oglądając po raz drugi, możesz włączyć angielskie napisy. Weź wtedy swój zeszyt do słówek i zapisuj nowe wyrażenia/zdania. Nie wszystkie od razu, bo może się okazać, że w tych 10 minutach będzie bardzo dużo nowych wyrażeń.
  4. Z napisami możesz obejrzeć 2-3 razy, a poźniej znów 2-3 razy bez napisów, wsłuchuj się w zdania i staraj się je powtarzać.
  5. Po analizie całego filmu (nieważne, ile tygodni będzie to trwalo), usiądź wygodnie, włącz film bez napisów i obejrzyj od początku do końca. Enjoy 😀

Nauka z filmami jest naprawdę bardzo przyjemna i bardzo skuteczna, bo uczysz się od razu żywego języka, dialogów. Jeżeli nie lubisz książek, wrzuć je do szuflady i pracuj z filmem 🙂

Tak jak pisałam na początku, ciężko jest polecić filmy, bo nie każdemu się moje sugestie mogą spodobać. Ale może komuś tak, więc to są moje 3 typy:

  1. Bajki dla dzieci. Jeżeli masz dzieci, a szczególnie małe dzieci, obejrzyyj coś razem z nimi, zobacz czy Ci się spodoba, a jak dzieci pójdą spać, obejrzyj po raz drugi, trzeci i kolejny. Jedną z najlepszych bajek do nauki jest nielubiana przez rodziców (należę do tego grona :P) Peppa Pig. Odcinki są krótkie, język prosty, dużo zwrotów się powtarza, łatwo je utrwalić, więc naprawdę warto wykorzystać tę bajkę do nauki. Poza tym na youtube można włączyć napisy. Ale jeżeli nie możesz się przemóc, bo na widok Pepy dostajesz białej gorączki, to daj sobie spokój, nie warto się męczyć, szukaj takiej bajki, którą obejrzysz z przyjemnością.
  2. Typowe filmy do nauki angielskiego Oxford English Video. Są dość stare, jakość nie jest świetna i niestety w napisach pojawiają się błędy, ale język jest prosty, aktorzy mówią wolno i wyraźnie, niektóre sytuacje są dość zabawne, więc przyjemnie się ogląda. Ja te odcinki często wykorzystuję na lekcjach, bo można prowadzić bardzo fajne konwersacje, ćwiczyć słownictwo i struktury gramatyczne.
  3. Komedie romantyczne. To już jest temat rzeka, bo takich filmów istnieje cała masa. Polecam akurat ten gatunek, bo zwykle historie są łatwe do zrozumienia, wręcz banalne, do pracy nad językiem idealne. Moje typy to: The Holiday, How to lose a guy in 10 days, Notting Hill, Bridget Jones’s Diary, The Wedding Planner. To tylko kilka, które według mnie przyjemnie się ogląda.

Mam nadzieję, że ten wpis rozjaśni nieco problem pod tytułem: co ja mam oglądać, przecież ja nic nie rozumiem! Pamietaj, że systematyczna praca, to droga do sukcesu. Z każdym filmem będzię coraz lepiej 🙂

Codzienna nauka, czyli o nawykach.

apple device black and white business computer
Photo by Michaela on Pexels.com

Pisałam już krótko o celach i motywacji tutaj, a dzisiaj chciałam napisać o czymś, co jest o wiele ważniejsze i gwarantuje, że języka obcego nauczysz się na pewno. A mianowicie chodzi o wykształcenie nawyku uczenia się. Ameryki tu nie odkrywam, bo wiele się mówi/pisze o tym, że ludzie sukcesu wykształcili dobre nawyki, trzymają się rutyny i nie zasłaniają się wymówkami, że się nie chce, nie ma czasu itd. Richard Branson codziennie wstaje o godzinie 5 rano, Benjamin Franklin każdego wieczoru o 21 zapisywał podsumowanie swojego dnia odpowiadając na pytanie ‚What good have I done today?’, Charles Darwin zawsze intensywnie pracował przed południem, ale po południu miał czas na ćwiczenia. Przykładów można znaleźć mnóstwo.

Każdy z nas ma jakieś przyzwyczajenia i nawyki, jedne są lepsze, inne gorsze, ale wszyscy robimy coś każdego dnia niemal automatycznie: poranna toaleta, kawa/herbata, mycie zębów, odwożenie dzieci do szkoły, w pracy odpisujemy na mejle, robimy raporty itd. Każdy ma swoją rutynę, bez której dzień wydaje się dziwny lub niekompletny, a nadal działamy wręcz jak roboty, te czynności są w nas w jakiś sposób zakodowane, wykonujemy je, nie myśląc o nich. I o to właśnie chodzi w nauce języka, ma się ona stać częścią codziennej rutyny, czymś, co zaczniesz robić regularnie i nie będzie wymówek, że nie ma czasu.

Pisałam już, jak ważne jest, żeby na naukę poświęcić przynajmniej 10-15 minut  dziennie. Twoim zadaniem jest znaleźć te 10-15 minut w ciągu dnia, każdego dnia! Wszystko zależy od tego, jak wygląda Twój dzień, kiedy wiesz, że na pewno będziesz w stanie się skupić na czytaniu lub słuchaniu. Ja piąty miesiąc już chyba uczę się hiszpańskiego z duolingo. Kiedyś używałam innej aplikacji, były to głównie podcasty i nawyk słuchania tych podcastów wprowadziłam przy porannej kawie. Nie sprawdziło się to za bardzo, bo rano ciągle ktoś czegoś ode mnie chce i musiałam z tej pory dnia zrezygnować 🙂 Z duolingo uczę się wieczorami. Moje dzieci są jeszcze na takim etapie, że chcą, aby zostać z nimi w pokoju dopóki nie zasną. I to jest właśnie mój czas na duolingo. Poczytam dzieciom książkę, dam buziaka na dobranoc, one zasypiają, a ja ze słuchawkami na uszach szlifuję hiszpański. Jeśli nie kładę dzieci spać, to lekcje z duoligo i tak robię wieczorem.  Po tylu miesiącach jest to rutyna, o której nawet nie myślę, biorę telefon, słuchawki i odpalam aplikację.

Zastanów się dobrze, kiedy możesz poświęcić te 10-15 minut na naukę: może rano przy kawie (jeśli nikt Ci gitary nie zawraca ;)), może dojeżdżasz do pracy autobusem czy chodzisz na pieszo (mozna słuchac podcastów), może tak jak u mnie najlepiej sprawdzi się nauka wieczorem? Duolingo jest tak zaprojektowane, żeby ten nawyk codziennej nauki wykształcić, ma fajną opcję zaznaczania lekcji każdego dnia, więc jak zapomnisz, masz puste okienko. Jeśli nie korzystasz z duolingo, możesz zacząć zaznaczanie dnia kiedy się uczysz w kalendarzu albo w aplikacji (wyszukaj jakikolwiek ‚habit tracker’ i ściągnij na telefon). Oczywiście na początku może się zdarzyć, ze nauka nie będzie odbywała się codziennie, co drugi albo nawet co czwarty dzień. Według różnych źródeł wykształcenie nowego nawyku zajmuje ponad 2 miesiące i u mnie to by się zgadzało, bo jak wspominałam, z duolingo uczę się piąty miesiąc, a mniej więcej od trzech miesięcy zdarzają mi się pojedyncze dni, kiedy lekcji nie zrobię. Także nie zniechęcaj się, jeśli na początku zapominasz o regularnej nauce, skup się na tym, aby coś Ci o niej przypominało (budzik, aplikacja), z czasem będzie coraz lepiej 🙂

 

Zrozumieć angielski

black headphones with mobile smartphone
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

Ze zrozumieniem tekstów słuchanych jest najwięcej problemów. Dzieje sie tak wtedy, kiedy ucząc się języka, skupiamy się na podręcznikach, gramatyce, czytaniu. Z mówieniem jest mniej problemów, bo jesli znasz podstawowe słowa, zawsze jakieś zdanie sklecisz, coś wydukasz, a jak trzeba, to i na migi sie dogadasz. Najwięcej stresu kosztuje jednak brak rozumienia ludzi rozmawiających po angielsku. Poznałam kiedyś chłopaka, który był w Anglii ponad rok, ale angielskiego nie znał prawie w ogóle. Mieszkał z Polakami, pracował też z Polakami, w domu była polska telewizja, więc praktycznie zero kotaktu z angielskim na co dzień. Pewnego dnia jechał do pracy autobusem, usiadł obok starszej pani, która w pewnym momencie zadała mu krótkie pytanie po angielsku. Chłopak popatrzył na nią przerażony, pani powtórzyła pytanie dwa razy, on wzruszył tylko ramionami, po czym pani wskazała na jego zegarek. Domyślił się, że pytała o godzinę, więc coś wydukał pod nosem, po czym z ulgą wysiadł na kolejnym przystanku. Wydarzenie to było o tyle pozytywne, że chłopak postanowił zacząć uczyć się angielskiego zapisując się na kurs. Nasze drogi się rozeszły, więc nie jestem w stanie stwierdzić, jak sobie poradził. To bylo jakies 14 lat temu, więć jeśli nadal mieszka w Anglii, mogę tylko mieć nadzieję, że nie ma problemu, żeby przeprowadzić krótki dialog ze starszą panią w autobusie. Chyba, że przesiadł się w samochód i autobusami już nie jeździ 🙂 Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli na przystanku/w autobusie jest starsza pani, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że będzie chciała dialog rozpocząć, także miej oczy i uszy szeroko otwarte 😉

Pomyślisz: Jak można nie zrozumieć tak krótkiego pytania? Otóż jest to jak najbardziej możliwe, jeżeli nie masz do czynienia z językiem na co dzień albo z konkretnym akcentem. Mnie kiedys chłopak z Liverpool zapytał: Where is the toilet? Przysięgam, że tylko toilet zrozumiałam 😀 A było to już po kilku ładnych latach pobytu w Anglii, także takie kwiatki mogą zdarzyć się każdemu. Niezroumienie pytania, nie jest niczym wstydliwym, zawsze można poprosić o powtórzenie, tylko niektórych w takim momencie paraliżuje strach lub wstyd.

Ale nie o mówieniu dzis, tylko o słuchaniu 🙂

Co robić, żeby lepiej rozumieć angielski? Oczywiście słuchać przede wszystkim. Ale jak i czego słuchać? Wszystkiego jak leci, oby było po angielsku? Otóż nie. Jeżeli dopiero uczysz się angielskiego albo uczysz się od dawna, a właśnie z rozumieniem ze słuchu masz największe problemy, warto zastanowić się dlaczego. Moje zdanie jest takie, że nie słuchasz w ogóle albo za mało, albo słuchasz czegoś, czego i tak nie rozumiesz. Bo jeśli mało rozumiesz, to czy warto oglądać wiadomości na BBC, filmy czy programy dokumentalne? Zawsze warto, żeby mieć kontakt z językiem, radio czy telewizor, może sobie grać w tle, coś Ci wpadnie jednym uchem, drugim wypadnie, ile zapamiętasz, to już inna historia. Moja rada jest taka: słuchaj, oglądaj jak chcesz i ile chcesz, ale te 10-15 minut dziennie na naukę angielskiego wykorzystaj efektywnie, czyli słuchaj tak, żeby uczyć się rozumieć.

  1. Słuchaj krótkich, prostych tekstów, np z kanału, który wcześniej polecałam do nauki słówek English Short Stories. Najlepiej niech to będzie tekst, który trwa 2-3minuty i do którego masz tekst napisany.
  2. Najpierw tylko posłuchaj całego tekstu.
  3. Później posłuchaj jeszcze raz, jednocześnie śledząc wzrokiem tekst napisany.
  4. Znów skup się tylko na słuchaniu.
  5. Następnie słuchaj po 2-3 zdania albo nawet po jednym zdaniu i tak coraz dalej w tekst, wracając do początku, aż przesłuchasz  całość i będziesz w stanie wszystko zrozumieć.
  6. Na ten sam tekst poświęć tydzień albo i dwa, jeśli jest taka potrzeba. Nikt Cię nie goni, uczysz się dla siebie. Efekt końcowy ma być taki, że rozumiesz cały ten tekst, od początku do końca.
  7. Kiedy rozumiesz jeden tekst, zacznij to samo z kolejnym, ale do tego pierwszego wracaj, do drugiego i kolejnych też. Powtórki są bardzo ważne.

Słuchać można wszystkiego: bajek, audibooków, piosenek, podcastów, pamietaj tylko, aby skupić się na jednej rzeczy tak długo, jak tego potrzebujesz i dzielić teksty na krótkie ‚słuchowiska’. Największą satysfakcją będzie dla Ciebie to, że za miesiąc na przykład zrozumiesz 10 minut tekstu, z którego dziś jesteś w stanie zrozumieć 20%. Pomyśl, ile będziesz w stanie zrozumieć za rok, jeśli od dziś naprawdę skupisz się na słuchaniu ze zrozumieniem? Nie zapominaj, że 10-15 minut dziennie naprawdę wystarczy, jeśli słuchasz codziennie 🙂

Dlaczego słuchanie jest ważne?

woman with headphones listening music
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

Kiedy uczyłam się angielskiego w szkole/na studiach, najbardziej na lekcjach brakowało słuchania. Lekcje oparte były na podręcznikach i rozwiązywaniu ćwiczeń gramatycznych. Należę do pokolenia dinozaurów, które z internetem zapoznało się na studiach, a w telewizji nie było kilkuset kanałów (a i tak było więcej fajnych rzeczy do oglądania :)). Filmy anglojęzyczne były tylko z lektorem, także kontakt z językiem angielskim był bardzo ograniczony. Teraz już wiem, że nauka języka obcego oparta na podręczniku nie przynosi oczekiwanych rezultatów, ale o tym dowiedziałam się w brutalny sposób, kiedy przyjechałam do Anglii. Obecnie dostęp do internetu, YouTube czy Netfllix, znacznie ułatwiają kontakt z językiem. Nie musisz mieszkać w Anglii czy Stanach, żeby słuchać ludzi mówiących po angielsku codziennie.

Języka polskiego nauczylismy sie od rodziców, babci, dziadka, kolegów itd, wtedy, kiedy jeszcze nie umielismy czytać ani pisać. Bardzo często spotykam się z tłumaczeniem: bo ja jestem wzrokowcem, jak nie zapiszę/nie przeczytam, nie zapamiętam. Ale przecież nie rodzimy się wzrokowcami, języka uczymy się ze słuchu, osłuchujemy się, zanim zaczniemy mówić, wzrokowcami stajemy się w szkole, kiedy zaczynamy przyswajać wiedzę czytając i pisząc. A przecież z nauką języka tak nie jest, najpierw słuchamy, później mówimy, a dpiero kiedy zaczynamy szkołę uczymy się czytać i pisać. Tymczasem nauka języka obcego w szkole odbywa się na zupełnie innych zasadach. Dostajemy/kupujemy podręcznik, zeszyt ćwiczeń, zeszyt i zaczynamy od czytania i pisania. Słuchanie albo jest albo go nie ma, a w klasie 30 osób o praktyce mówienia można zapomnieć. Na kursach językowych jest zapewne lepiej, chociaż to też zależy od kursu i nauczyciela.

Dlaczego więc taki nacisk kładę na słuchanie? Bo jesli nie słuchasz, nie nauczysz się języka, nie nauczysz się rozumienia i swobodnej komunikacji, język mówiony i język pisany to niemal dwa różne światy. Bardzo często zdarza się, że uczeń nie rozumie krótkiego tekstu ze słuchu, ale jak ten tekst zobaczy, przeczyta, okazuje się, że rozumie wszystko. Takie ćwiczenie najłatwiej otwiera oczy na to, na ile jestesmy osłuchani z językiem.

Ja absolutnie nie neguję wzrokowców. Jeżeli faktycznie łatwiej zapamietujesz/przyswajasz wiedzę, kiedy coś widzisz/zapiszesz, nie mam z tym żadnego problemu, ale słuchaj tego, co czytasz. Jeżeli chcesz odnaleźć w słowniku nowe słowo, nie skupiaj się tylko na przeczytaniu i zapisaniu, ale także to słowo odsłuchaj i powtórz kilka razy. Polecam multimedialny słownik angielskiego https://www.diki.pl/, gdzie można odsłuchać słowo i całe przykładowe zdania. Obecnie każdy multimedialny słownik ma taką funkcję.

Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z angielskim, pamietaj, żeby słuchać od samego początku, nie skupiaj się tylko na tekstach czytanych i gramatyce. Jeżeli uczysz się angielskiego już jakis czas, a nadal masz problemy ze zrozumieniem tego języka, zastanów się, jak często słuchasz, a jak często czytasz po angielsku.

O tym w jaki sposób i czego słuchać napiszę wkrótce.

5 minut angielskiego z DUOLINGO

Duolingo_logo_with_owl.svgAplikacji do nauki angielskiego jest mnóstwo. Zanim zainstalujesz jakąkolwiek na swoim telefonie, zawsze najlepiej poczytać opinie albo porozmawiać z kimś, kto aplikacji używa lub używał. Oczywiście można próbować metodą prób i błędów, ściągnąć aplikację i samemu się przekonać, jak działa i jak Ci się podoba. Jeśli dochodzisz do wniosku, że nie jest dla Ciebie, wykasuj ją, zanim zainstalujesz następną.

Aplikacja, którą bardzo gorąco mogę polecić wszystkim początkującym jest duolingo. Nie uczyłam się angielskiego z duolingo, ale wiem, jak aplikacja działa i w jaki sposób uczy języka. Ja obecnie z duolingo uczę się rosyjskiego i hiszpańskiego. Rosyjskiego uczyłam się przez 8 lat bardzo dawno temu i chociaż obecnie nie jest mi ten język do niczego potrzebny, to żal mi po prostu, że po tylu latach nauki, jedyne co mi pozostało to umiejętność czytania po rosyjsku i jako takie rozumienie podstawowych dialogów. Hiszpańskiego zaczęłam uczyć się na studiach sama z różnych książek i tak przez jakiś czas porzucałam naukę i do niej wracałam aż zupełnie zapomniałam o hiszpańskim, no bo przecież nie miałam czasu 😉 Skończyło się to tak, że w miarę opanowałam bardzo podstawowe zasady gramatyki, ale ani nic nie rozumiałam, ani nic nie potrafiłam powiedzieć. Aplikację duolingo poznałam latem 2016 roku, zaczęłam się uczyć rosyjskiego i hiszpańskiego, ale po kilku tygodniach chyba poddałam się, bo nie miałam czasu 😛 do hiszpańskiego czasem wracałam, ale niezbyt regularnie. Przeprosilismy się z duolingo jakies 4 miesiące temu, bo pomyślałam, że skoro wymagam od moich uczniów regularnej nauki, powtarzam, że nawet 10-15 minut dziennie wystarczy, aby się języka nauczyć, ale trzeba to robić systematycznie, to chyba sama powinnam udowodnić, że tak się da. O moich wzlotach i upadkach, jeśli chodzi o naukę hiszpańskiego też będzie można poczytać na blogu, ale wróćmy do duolingo.

Na podstawie moich lekcji rosyjskiego wytłumaczę na czym aplikacja polega.

Lekcje podzielone są tematcznie, jak widać na zdjęciach poniżej. Każdy temat to 5 poziomów, a każdy poziom ma określoną liczbę lekcji od 4 do 20. Poziom to ta cyferka w żółtej koronie w prawym dolnym rogu. Kółeczka szare to lekcje jeszcze niedostępne, jeżeli z poziomu zero (kółka fioletowe), przejdziesz na poziom 1, dostaniesz dostęp do „szarych” lekcji. W górnym prawym rogu, liczba w koronie pokazuje, ile poziomów zostało zakończonych. Szara kropelka (nie wiem, co to jest :P) pokazuje, ile dni po kolei pracujesz z duolingo. Jeśli masz dzień przerwy, liczba spadnie do 0.

 

Plusy duolingo:

  1. Lekcje są bardzo krótkie, trwają dosłownie kilka minut, także robiąc nawet jedną lekcję dziennie, uczysz się języka. Powoli, ale skutecznie.
  2. Za każdą lekcje dostajesz punkty i możesz sobie wyznaczyć dzienny limit.W zależności od tego, ile chcesz poświęcić czasu, 5 minut, 10 czy więcej ustawiasz sobie odpowiednie tempo.20181120_110039
  3. Punkty sprawiają, że duolingo traktuje się niemal jak grę, bo masz motywację, żeby punktów było więcej, a żeby mieć więcej punktów, musisz zrobić więcej lekcji. Jeżeli ktoś z Twoich znajomych (ale niekoniecznie muszą to być znajomi) korzysta z duolingo, możecie się wzajemnie podglądac, co niektórych może zmotywować do zdobywania większej liczby punktów. Jeżeli klikniesz na głowę na dolnym pasku (zdjęcie poniżej) masz dostęp do osób, które obserwujesz (jest tam też możliwośc, zeby osoby zapraszać lub wyszukiwać). 20181120_104709
  4. Uczysz się jednoczesnie czytać i słuchać, bo pojedyncze słowa i całe zdania są nagrane. Są również ćwiczenia, takie, gdzie musisz się nagrać, więc ćwiczysz wymowę.
  5. Uczysz sie od razu całych zwrotów, zdań, naturalnie przyswajasz gramatykę i budowę zdań bez regułek i zbędnych ćwiczeń.

Minusy duolingo:

  1. Według mnie osoby, które faktycznie uczą się od podstaw, mogą się do nauki z duolingo zniechęcić, szczególnie, jeżeli nigdy nie miało sie do czynienia z nauką języka obcego, bo nie zawsze wszystko jest bardzo jasne i oczywiste. Natomiast duolingo na pewno jest dla osób, które znają język chociaż trochę, bo te wiadomości, które masz, utrwalisz w pierwszych lekcjach, a początkowe sukcesy zachęcą do dalszej nauki.
  2. Duolingo nie uczy myślenia w danym języka, bo tu wszystko trzeba tłumaczyć. Ale uczenie się od razu konstrukcji zdania i tak jest bardzo ważne, więc przymykam oko 😉
  3. Aplikacja ta na pewno nie może byc jedynym źródłem nauki języka. Dodatkowe aplikacje, teksty do czytania, słuchania na pewno ułatwią i przyśpieszą naukę.

Mam nadzieję, ze ten wpis zachęci Cię do nauki z duolingo, jeżeli do tej pory ta aplikacja nie była Ci znana.

 

Jak uczyć się słówek?

To jest chyba najważniejsze pytanie, które zadaje sobie każdy podejmując naukę języka obcego.

Ja nigdy nie zapomnę zeszytów do słówek, które prowadziłam kilka razy i które widziałam u wielu osób. Masz taki zeszyt? Kolumna słówek po angielsku, obok kolumna słówek po polsku, czasem jakieś zdanie przykładowe, ale rzadko. I po zapisaniu słowa czy kilku, nigdy się do tego zeszytu nie zagląda. Po co? Ważne, że zeszyt jest, nikt nie powie, że się słówek nie uczę.

W jaki sposób najlepiej uczyć się słówek, żeby były efekty?

  1. Ucz się całych zdań/wyrażen. Zeszyt możesz mieć, owszem, ja zeszytów nie potepiam, jeśli zeszyt jest prowadzony  z głową i tak, że chcesz do niego zaglądać, powtarzać/utrwalać to, co w nim zapisujesz.
  2. Ucz się z całych tekstów: czytaj, słuchaj, oglądaj i zapisuj to, czego nie wiesz, czego chcesz się nauczyć. Tylko w całym tekście masz możliwość zobaczyć i doświadczyć tego, jak złożone jest zdanie, jak wygląda, jak brzmi.
  3. Układaj własne przykłady zdań, takie, które będą dotyczyły Ciebie, znajomych, rodziny, wtedy jest łatwiej zapamietać na zasadzie skojarzeń.
  4. Dzięki temu, że uczysz się od razu całych zdań, przyswajasz gramatykę nawet o niej nie myśląc. Plus taki, że uczysz się gramatyki bez wkuwania regułek.

W jaki sposób zastosować to w praktyce? Oto prosty przykład. Posłuchaj/przeczytaj poniższy tekst, nieważne czy jest dla ciebie za łatwy czy za trudny, z pomocą tego tekstu pokażę Ci, jak uczyć się słówek.

 

Powiedzmy, że nie wiesz, co oznacza słowo „young”:

  1. Zapisz słowo „young” w zeszycie i przetłumacz na polski.
  2. Pod spodem zapisz całe zdanie: There is a young man in the garden.
  3. Jeżeli całe zdanie ma dla Ciebie sens, spróbuj teraz ułożyć własne zdania, możesz 2-3 zapisać. Przykłady: There is a young woman in the garden/ The man is not young./ I am young but my grandfather is old itd.
  4. Jeżeli w jednym zdaniu jest więcejnieznanych słów, zrób to samo.

Największym problemem w uczeniu się pojedynczych słów jest to, że nie potrafimy złożyć całych zdań. Dlatego najczęsciej jest tak, że nawet, jeżeli wszystko zrozumiesz, nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytania. Dlateczego tak się dzieje? Wróćmy do tego samego zdania:

There is a young man in the garden.

Sama konstrukcja ‚there is’ przysparza problemów na poczatku nauki angielskiego. Słówka typu ,”a”, „the”, „in” podobnie. Jeżeli zrozumiesz, że to zdanie oznacza „W ogrodzie jest mężczyzna” i zaczniesz tworzyć podobne zdania: There is a boy in the garden, There is a table in the kitchen itd, oswoisz się z tą konstrukcją, złożenie zdania stanie się łatwiejsze i bardziej naturalne bez konieczności tłumaczenia w głowie po polsku, co w prowadzeniu naturalnej konwersacji raczej się nie sprawdza.

Bardzo polecam cały ten kanał

https://www.youtube.com/channel/UCVelwgSJW95Wvb49Bp3dkrw

Można znaleźć mnóstwo krótkich tekstów czytanych powoli, także jednocześnie słuchasz, czytasz, uczysz się nowych słów,  a także, jak juz wspomniałam wyżej, w sposób naturalny przyswajasz gramatykę.

Do sukcesu małymi krokami

pexels-photo-1496146.jpeg
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Decyzja została podjęta: chcesz nauczyć się angielskiego. Czy wystarczy chcieć? Dobre chęci to podstawa, ale na dobrych chęciach często po prostu się kończy. Kupujesz coraz więcej książek, które leżą i się kurzą, ściagasz nowe aplikacje, o których zapominasz, chodzisz na lekcje, nieważne czy jest to kurs czy lekcje indywidualne, ale chodzisz, płacisz i niech ktoś spróbuje powiedzieć, że się nie uczysz. Dziś chcę napisać o tym, jak ważne jest wyznaczać sobie małe cele i próbować je osiagać, bo to jest klucz, którym otworzysz drzwi do dalszej nauki.

Przede wszystkim musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: Dlaczego chcesz się uczyc angielskiego? Co Cię motywuje? Jaki masz cel? Oczywiście można łatwo odpowiedzieć na to pytanie, np:

  1. Chcę swobodnie rozmawiać po angielsku, kiedy wyjadę za granicę.
  2. Mieszkam w Wielkiej Brytanii/USA i chcę się porozumiewać z ludzmi.
  3. Chcę znaleźć lepszą pracę.
  4. Chcę rozumieć filmy po angielsku, czytać książki itd. itp

Można tak wymieniać długo. Pytanie brzmi, czy to są naprawdę cele? Czy mogą zmotywować? Cele to owszem są, ale do ich realizacji daleka droga, co średnio motywuje. Na czym najlepiej się skupić, żeby naprawdę czuć się zmobilizowanym i żeby motywacja nie umarła śmiercią naturalną? Najlepszą motywacją są cele małe, osiągalne w kilka miesięcy, nawet w rok, ale to nie perspektywa kilku lat.

Przykładem może być tutaj zakup mieszkania/domu. Kazdy chce kiedyś w życiu zostać właścicielem własnych czterech kątow. Jeżeli musisz uzbierać na depozyt, wiesz, że to potrwa, że zaoszczędzisz wystarczająco za 5, może nawet 10 lat. Co robisz w takiej sytuacji? Jak planujesz? Zwykle stopniowo. Robisz plan, zakładasz konto oszczednościowe, obliczasz ile możesz zaszczędzić miesięcznie, tyle odkladasz i obliczasz, ile oszczędnosci będziesz mieć za rok. Na tym się skupiasz. Po roku droga do celu nadal bardzo daleka, ale jakaś suma juz na tym koncie jest, z roku na rok będzie rosła, byc może jesteś w stanie zaoszczędzić miesięcznie więcej, byc może decydujesz się na dodatkowe nadgodziny, żeby cos do oszczędności dołożyć. Nadal pracujesz, nadal oszczędzasz, a suma co roku jest większa. Z jednej strony czujesz się przytłoczony, że tyle lat oszczędzania przed Tobą, z drugiej strony, z radością patrzysz na konto, że pieniędzy przybywa.

O to właśnie chodzi w nauce języka. Wyznaczaj sobie małe cele, realizuj je, ciesz się z małych sukcesów i chociaż czasem załamie Cię fakt, że przed Tobą jeszcze bardzo dużo nauki, to myśl o tym, że z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc umiesz coraz więcej, powinna Cię mobilizować.

Jeżeli Twoim celem jest np swobodna komunikacja, wyznaczaj sobie małe cele ‘tematyczne’: załóż sobie, że za miesiąc czy dwa będziesz w stanie się przedstawić, powiedzieć coś o sobie i o swojej rodzinie, za trzy miesiące opowiesz o tym, co lubisz,  a czego nie lubisz, za cztery miesiące opowiesz gdzie mieszkasz i jak wygląda Twój dom itd. O tym jak się uczyć słówek, jakie filmy oglądać, z jakich książek korzystać, będę pisać, na razie skup sie na tym, co chcesz umieć za miesiąc i wyznacz sobie swój pierwszy cel. Możesz zaznaczyć datę w kalendarzu, zapisać na kartce i powiesić na ścianie/lodówce, być może to zmobilizuje Cię jeszcze bardziej, bo masz konkretny cel.

Do dzieła! 🙂