Czy akcentu można się nauczyć?

Czy można nauczyć się mówić z brytyjskim/amerykańskim akcentem? Wszystko zależy od tego, w jakim wieku zaczynasz uczyć się angielskiego. Podobno, żeby nauczyć się odpowiedniego akcentu, naukę języka obcego powinno się zacząć przed 12 rokiem życia. Są tacy, którzy twierdzą, że nie jest to konieczne i że w późniejszym wieku nauka akcentu nie stanowi problemu. Wszystko zależy od tego, w jakim środowisku odbywa się nauka języka, bo jeżeli 12latek uczy się 2 godziny dziennie w Polsce, głównie z książek, to akcent będzie miał na pewno inny niż jego rówieśnik, który wyjedzie do Anglii, pójdzie do angielskiej szkoły i na co dzień będzie otoczony językiem angielskim.

Niektórzy bardzo przeżywają fakt, że jak tylko otworzą usta, zaraz pada pytanie: Skąd jesteś? Na to nie mam innej rady poza taką, że przejmować się tym nie trzeba. Przecież nawet osoby z państw anglojęzycznych mają różne akcenty, inaczej będzie mówił Anglik z południa, inaczej ten z północy, a jeszcze inaczej Szkot. Owszem, są trenerzy, którzy uczą odpowiedniego akcentu, więc jeżeli masz na to czas i pieniądze, poszukaj, a na pewno znajdziesz kogoś odpowiedniego. Do tego, żeby brzmieć jak Brytyjczyk czy Amerykanin droga może być daleka, a może się okazać, że nawet niemożliwa (predyspozycje słuchowe też odgrywają tu dużą rolę, podobno osoby z talentem muzycznym o wiele szybciej są w stanie opanować odpowiedni akcent). Dlatego odpowiedz sobie na pytanie: czy faktycznie zależy Ci na akcencie czy po prostu chcesz, żeby ludzie Cię rozumieli? I tutaj kluczem do sukcesu jest wymowa. Jeżeli skupisz się na wymowie i będziesz nad nią pracować, Twoja wymowa będzie coraz lepsza, a ludzie będą Cię coraz lepiej rozumieli, dzięki czemu wszelkie frustracje powoli znikną. Często słyszę od uczniów, których znajomość gramatyki jest dość słaba, a angielski głównie opanowali ze słuchu, w pracy na przykład, że gramatycznie może nie mówią, ale wszędzie się dogadają. I taka jest prawda. Osoby, które uczą się języka w naturalnym środowisku, często mówią po angielsku dużo wyraźniej, niż osoby, które skupiają się na nauce z podręcznika. Klasyczne przykłady to słowa comfortable czy August. Potrafisz te słowa wymówić bezbłędnie? 🙂

Odpowiednia wymowa, to miesiące, lata pracy, słuchanie i powtarzanie. Świetnie, jeśli masz nauczyciela/kolegę, który pomoże Ci z odpowiednią wymową, jeśli nie, nic straconego, możesz pracować nad tym samodzielnie, słuchać i powtarzać do skutku, możesz się też nagrywać, żeby postępy obserwować. Słuchanie jest bardzo ważne, żeby wiedzieć, jak poszczególne wyrażenia/zdania brzmią w ustach osoby anglojęzycznej. Na pewno wiesz, jak bardzo Anglicy kochają skróty, jak łączą zdania, nie wymawiają poszczególnych wyrazów. Anglik np nie powie ‚black cat’, będzie to bardziej brzmiało jak ‚blackat’ czy też ‚cup of coffee’ to dla Anglika ‚cuppa coffee’, stąd popularna w mowie ‚cuppa’ 🙂

Przykładów można wymienić mnóstwo, ale to właśnie jest Twoje zadanie, żeby wsłuchiwać się w naturalnie brzmiący język angielski i starać się jak najdokładniej ten język kopiować, żeby brzmieć w miarę naturalnie. Także wszelkie frustracje odłóż na bok, uzbrój się w cierpliwość i pracuj nad wymową. A jeśli nadal miewasz momenty zniechęcenia, pomyśl o takich osobach jak Arnold Schwarzenegger, Penelope Cruz czy Christina Vergara, którzy absolutnie akcentu amerykańskiego nie mają, ale są świetnymi, popularnymi aktorami, których zrozumieć można bez problemu.

Książki do czytania (i słuchania) po angielsku – Oxford Bookworms

20190321_183442Czytanie w języku obcym jest bardzo ważne, ponieważ czytając, poznajesz słownictwo i przyswajasz strukturę zdań. Czasem trudno zdecydować, co czytać, szczególnie, jeśli znajomość języka jest jeszcze słaba, bo czytanki z podręczników mogą wydawać się nudne, a przypadkiem wybrana czy polecona przez kogoś książka, zbyt trudna. Dlatego dzis napiszę o serii, którą sama bardzo lubię i uważam, że jest jedną z ciekawszych i świetnie pomaga w nauce angielskiego. Jest to seria Oxford Bookworms, gdzie można znaleźć książki podzielone na 7 poziomów zaawansowania (Starter, Stage 1-6), od najprostszych słów i struktur gramatycznych, do najtrudniejszych. Oprócz poziomów zaawansowania, w tej serii każdy powinien znaleźć coś dla siebie, bo tematyka książek jest różna, od kryminałów po historię, od klasyki do wspólczesnej fikcji. Czytając coś interesującego, o wiele łatwiej jest uczyć się języka.

W każdej książce są rozdziały pomagające w nauce:

  • Wprowadzenie.
  • Notatka o autorze.
  • Słownik – zbiór najważniejszych tematycznych słów z książki.
  • Ćwiczenia – podzielone na trzy części, które można wykonać przed czytaniem, w czasie czytania i po przeczytaniu książki.

Nie mogę pominąć faktu, że wiele z dostepnych tytułów można dostać w formie audiobooków, co jest bardzo ważne, szczególnie przy niższych poziomach zaawansowania. Audiobooki są dostępne w sprzedaży na CD, niektóre można dostać na audible, a wiele tytułów znajdziesz też na YouTube.

 

 

Głowa do języków i co zrobić, gdy jej nie masz?

Nie mam głowy do języków, nic mi nie wchodzi, uczę się już tyle lat, ale nic z tego nie będzie… Znacie to? Mówicie? Słyszycie? To jak to jest z tą głową do języków, można ją mieć lub nie mieć? Ja Wam napiszę, co o tym myślę i od razu zaznaczam, że jest to moja subiektywna opinia oparta na obserwacjach i doświadczeniu.

Według mnie, jak najbardziej można nie mieć głowy do języków. Nie możesz zapamiętać nowych słów, gramatyka zupełnie nie ma sensu, niby próbujesz mówić, ale kiepsko to wychodzi. W szkole być może były przedmioty, do których też nie miałeś głowy, bo polski był fajny, ale matematyka do bani, biologia ciekawa, ale fizyka, to już czarna magia. Za moich czasów bardzo często zdarzał się uczeń, ktory łagodnie mówiąc ‚zimował’, czasem nawet dwa razy. Miałam kolegę, który dołaczył do nas w pierwszej klasie, bo nie zdał. Tak, dokładnie, w pierwszej klasie podstawówki. Dziś raczej nie do pomyślenia. Ale nie będę się tutaj rozpisywać o edukacji dziś i wczoraj. Chodzi mi tylko o to, że każdy jest w czymś leszy, a z czymś innym nie do końca sobie radzi, ale nawet ten uczeń, który kiedyś w życiu nie zdał, ostatecznie skończył szkołę z umiejętnościami czytania, pisania i rozwiązywania podstawowych rachunków. Powtarzając klasę, przerobił materiał po raz drugi i nawet, jeśli z oceną najniższą, to jednak zdał do następnej klasy, czy też skończył szkołę (jeśli powtarzał ostatnią klasę). Ja owszem mocno wierzę w to, że nie ma rzeczy niemożliwych, również jeśli chodzi o naukę języków obcych i zgadzam się jak najbardziej ze stwierdzeniem, że jeśli opanowałeś język polski,  jeden z najtrudniejszych języków świata, to innego języka też się nauczysz. A jak się nie możesz nauczyć, to jesteś leniem, niestety, ale taka jest prawda. Bo pytanie, na które musisz sobie udzielić odpowiedzi brzmi:  w jaki sposób się uczysz? Jak często? Jak długo? Ile naprawdę wysiłku wkładasz w naukę? Jestem w stanie uwierzyć, że można nie mieć głowy do języków, ale nie uwierzę, że z tego powodu języka nie możesz się nauczyć. Możesz, pytanie tylko, w jaki sposób się uczyć? Ten z głową do języków i ten bez głowy będą się uczyć zupełnie inaczej, a przynajmniej powinni się uczyć inaczej. Dlatego własnie jestem zagorzałą zwolenniczką lekcji indywidualnych, szczególnie dla osób poczatkujących, bo ten sam materiał przerobię na trzy różne sposoby z trzema innymi osobami, skupiając się na tym, jaka metoda pomoże danej osobie lepiej zrozumieć i przyswoić konkretne zagadnienia. Jeśli postawisz się w sytuacji takiego ‚zimującego’ ucznia, to nie ma bata, żebyś powtarzając klasę 2, 3 albo jak trzeba to i 4 razy, nie przyswoił materiału. I o to chodzi z nauką języka, częste powtórki, wracanie do materiału i systematyczna nauka. W jaki sposób uczą się dzieci? Od podstaw, od prostych słów, które często słyszą i powtarzają. Z dzieckiem, które dopiero zaczyna mówić, nie pogadasz sobie, ale zrozumiesz mniej więcej, kiedy chce pić lub jeść. Z 4-5latkiem porozmawiasz już o wielu rzeczach, opowie Ci, co się wydarzyło w szkole, dlaczego jest smutny, czy co chciałby robić w wakacje. O polityce, warunkach atmosferycznych czy nowym projekcie w pracy jeszcze z 5latkiem nie podyskutujesz, ale z nastolatkiem już raczej tak. O ile będzie chciał ma się rozumieć, bo z nastolatkami to nigdy nic nie wiadomo 😉 Także chodzi tutaj tylko i wyłącznie o zasób słów i o to, na jakie tematy chcesz rozmawiać.

Żeby móc porozumiewać się w codziennych sytuacjach, należy znać co najmniej 1000 słów. Tak przynajmniej twierdził Charles Kay Ogden, brytyjski lingwista, twórca listy podstawowych słów w języku angielskim. To dużo czy mało? To jest bardzo indywidualne podejście. Ten z głową opanuje taką listę dużo szybciej niz ten bez głowy 🙂 Ale ten bez głowy też opanuje, nawet jakby miało mu to zająć 5 lat, bo nigdy nie uwierzę, że powtarzając, nie można słów zapamiętać. O tym, jak się uczyć nowych słów, pisalam już wcześniej i oczywiście nie chodzi mi o wkuwanie słówek na pamięć, ale jeśli masz z nimi stycznośc, nauczysz się prędzej czy później. Jeśli spotykam osoby, które są w Anglii 5, 7 albo i więcej lat i angielskiego nie znają, bo twierdzą, że nie mają głowy do języków, to jest to tylko i wyłącznie wymówka. Jak najbardziej jestem w stanie uwierzyc, że głowy do języków nie masz, ale nie uwierzę, że przez 7 lat nie można nauczyć się języka w formie podstawowej chociażby. Wiem co mówię, bo też byłam takim leniem 🙂 Hiszpańskiego zaczęlam się uczyć jakieś 20 lat temu, a później miałam kilkuletnie przerwy. Nie usprawiedliwiałam się brakiem głowy do języków, ale brakiem czasu. Kolejna totalna bzdura 😀 Błąd zrozumiałam, biję sie w piersi i ucze sie systematycznie, a co z tego wyjdzie, okaże się za jakiś czas.

Może i nie masz głowy do języków, może łatwo ich nie przyswajasz, ale masz głowę na karku, więc wymówka słaba. Chyba czas brać się za naukę 🙂

Filmy po angielsku dla początkujących.

Ciężko jest polecić filmy do oglądania, bo ktoś woli oglądać komedie, a ktoś inny horrory. Pytanie brzmi, czy jeśli zaczynasz oglądać film po angielsku, to szybko się poddajesz, bo film jest nudny, czy po prostu większości dialogów nie rozumiesz? Ja na tym blogu staram się polecać materiały do nauki dla osób, które przygodę z angielskim dopiero zaczynają albo uczą się już jakiś czas, ale nadal mają spore problemy ze zrozumieniem języka. Oczywiście, że dobrze jest się otoczyć językiem, słuchać/oglądać jak najwięcej, więc oglądaj co chcesz i ile chcesz, ale ja jednak zachęcam do tego, żeby trochę czasu poświęcić na skupienie się i przeanalizowanie tego, czego słuchasz czy tego, co oglądasz.

Od czego zacząć, żeby łatwiej było film zrozumieć?

  1. Obejrzyj cały film od początku do końca, może być z polskimi napisami, jeżeli jest taka możliwość (absolutnie nie z lektorem!). Chodzi o to, żeby w Twojej głowie zapisał się obraz całej historii, żeby było wiadomo, o co chodzi, jakie problemy mają bohaterowie.
  2. Kiedy już wiesz, o czym jest film, wyłączasz polskie napisy i oglądasz od początku. Ja tutaj zachęcam do dzielenia filmu na „odcinki”, po 10-15 minut. Te 10-15 minut możesz wykorzystać jako porcję codziennej nauki angielskiego, żeby w ten sposób przeanalizować cały film. Może Ci to zająć nawet miesiąc, ale kogo to obchodzi? To jest Twoj miesiąc z wybranym przez Ciebie filmem.
  3. Oglądając po raz drugi, możesz włączyć angielskie napisy. Weź wtedy swój zeszyt do słówek i zapisuj nowe wyrażenia/zdania. Nie wszystkie od razu, bo może się okazać, że w tych 10 minutach będzie bardzo dużo nowych wyrażeń.
  4. Z napisami możesz obejrzeć 2-3 razy, a poźniej znów 2-3 razy bez napisów, wsłuchuj się w zdania i staraj się je powtarzać.
  5. Po analizie całego filmu (nieważne, ile tygodni będzie to trwalo), usiądź wygodnie, włącz film bez napisów i obejrzyj od początku do końca. Enjoy 😀

Nauka z filmami jest naprawdę bardzo przyjemna i bardzo skuteczna, bo uczysz się od razu żywego języka, dialogów. Jeżeli nie lubisz książek, wrzuć je do szuflady i pracuj z filmem 🙂

Tak jak pisałam na początku, ciężko jest polecić filmy, bo nie każdemu się moje sugestie mogą spodobać. Ale może komuś tak, więc to są moje 3 typy:

  1. Bajki dla dzieci. Jeżeli masz dzieci, a szczególnie małe dzieci, obejrzyyj coś razem z nimi, zobacz czy Ci się spodoba, a jak dzieci pójdą spać, obejrzyj po raz drugi, trzeci i kolejny. Jedną z najlepszych bajek do nauki jest nielubiana przez rodziców (należę do tego grona :P) Peppa Pig. Odcinki są krótkie, język prosty, dużo zwrotów się powtarza, łatwo je utrwalić, więc naprawdę warto wykorzystać tę bajkę do nauki. Poza tym na youtube można włączyć napisy. Ale jeżeli nie możesz się przemóc, bo na widok Pepy dostajesz białej gorączki, to daj sobie spokój, nie warto się męczyć, szukaj takiej bajki, którą obejrzysz z przyjemnością.
  2. Typowe filmy do nauki angielskiego Oxford English Video. Są dość stare, jakość nie jest świetna i niestety w napisach pojawiają się błędy, ale język jest prosty, aktorzy mówią wolno i wyraźnie, niektóre sytuacje są dość zabawne, więc przyjemnie się ogląda. Ja te odcinki często wykorzystuję na lekcjach, bo można prowadzić bardzo fajne konwersacje, ćwiczyć słownictwo i struktury gramatyczne.
  3. Komedie romantyczne. To już jest temat rzeka, bo takich filmów istnieje cała masa. Polecam akurat ten gatunek, bo zwykle historie są łatwe do zrozumienia, wręcz banalne, do pracy nad językiem idealne. Moje typy to: The Holiday, How to lose a guy in 10 days, Notting Hill, Bridget Jones’s Diary, The Wedding Planner. To tylko kilka, które według mnie przyjemnie się ogląda.

Mam nadzieję, że ten wpis rozjaśni nieco problem pod tytułem: co ja mam oglądać, przecież ja nic nie rozumiem! Pamietaj, że systematyczna praca, to droga do sukcesu. Z każdym filmem będzię coraz lepiej 🙂

Codzienna nauka, czyli o nawykach.

apple device black and white business computer
Photo by Michaela on Pexels.com

Pisałam już krótko o celach i motywacji tutaj, a dzisiaj chciałam napisać o czymś, co jest o wiele ważniejsze i gwarantuje, że języka obcego nauczysz się na pewno. A mianowicie chodzi o wykształcenie nawyku uczenia się. Ameryki tu nie odkrywam, bo wiele się mówi/pisze o tym, że ludzie sukcesu wykształcili dobre nawyki, trzymają się rutyny i nie zasłaniają się wymówkami, że się nie chce, nie ma czasu itd. Richard Branson codziennie wstaje o godzinie 5 rano, Benjamin Franklin każdego wieczoru o 21 zapisywał podsumowanie swojego dnia odpowiadając na pytanie ‚What good have I done today?’, Charles Darwin zawsze intensywnie pracował przed południem, ale po południu miał czas na ćwiczenia. Przykładów można znaleźć mnóstwo.

Każdy z nas ma jakieś przyzwyczajenia i nawyki, jedne są lepsze, inne gorsze, ale wszyscy robimy coś każdego dnia niemal automatycznie: poranna toaleta, kawa/herbata, mycie zębów, odwożenie dzieci do szkoły, w pracy odpisujemy na mejle, robimy raporty itd. Każdy ma swoją rutynę, bez której dzień wydaje się dziwny lub niekompletny, a nadal działamy wręcz jak roboty, te czynności są w nas w jakiś sposób zakodowane, wykonujemy je, nie myśląc o nich. I o to właśnie chodzi w nauce języka, ma się ona stać częścią codziennej rutyny, czymś, co zaczniesz robić regularnie i nie będzie wymówek, że nie ma czasu.

Pisałam już, jak ważne jest, żeby na naukę poświęcić przynajmniej 10-15 minut  dziennie. Twoim zadaniem jest znaleźć te 10-15 minut w ciągu dnia, każdego dnia! Wszystko zależy od tego, jak wygląda Twój dzień, kiedy wiesz, że na pewno będziesz w stanie się skupić na czytaniu lub słuchaniu. Ja piąty miesiąc już chyba uczę się hiszpańskiego z duolingo. Kiedyś używałam innej aplikacji, były to głównie podcasty i nawyk słuchania tych podcastów wprowadziłam przy porannej kawie. Nie sprawdziło się to za bardzo, bo rano ciągle ktoś czegoś ode mnie chce i musiałam z tej pory dnia zrezygnować 🙂 Z duolingo uczę się wieczorami. Moje dzieci są jeszcze na takim etapie, że chcą, aby zostać z nimi w pokoju dopóki nie zasną. I to jest właśnie mój czas na duolingo. Poczytam dzieciom książkę, dam buziaka na dobranoc, one zasypiają, a ja ze słuchawkami na uszach szlifuję hiszpański. Jeśli nie kładę dzieci spać, to lekcje z duoligo i tak robię wieczorem.  Po tylu miesiącach jest to rutyna, o której nawet nie myślę, biorę telefon, słuchawki i odpalam aplikację.

Zastanów się dobrze, kiedy możesz poświęcić te 10-15 minut na naukę: może rano przy kawie (jeśli nikt Ci gitary nie zawraca ;)), może dojeżdżasz do pracy autobusem czy chodzisz na pieszo (mozna słuchac podcastów), może tak jak u mnie najlepiej sprawdzi się nauka wieczorem? Duolingo jest tak zaprojektowane, żeby ten nawyk codziennej nauki wykształcić, ma fajną opcję zaznaczania lekcji każdego dnia, więc jak zapomnisz, masz puste okienko. Jeśli nie korzystasz z duolingo, możesz zacząć zaznaczanie dnia kiedy się uczysz w kalendarzu albo w aplikacji (wyszukaj jakikolwiek ‚habit tracker’ i ściągnij na telefon). Oczywiście na początku może się zdarzyć, ze nauka nie będzie odbywała się codziennie, co drugi albo nawet co czwarty dzień. Według różnych źródeł wykształcenie nowego nawyku zajmuje ponad 2 miesiące i u mnie to by się zgadzało, bo jak wspominałam, z duolingo uczę się piąty miesiąc, a mniej więcej od trzech miesięcy zdarzają mi się pojedyncze dni, kiedy lekcji nie zrobię. Także nie zniechęcaj się, jeśli na początku zapominasz o regularnej nauce, skup się na tym, aby coś Ci o niej przypominało (budzik, aplikacja), z czasem będzie coraz lepiej 🙂

 

Zrozumieć angielski

black headphones with mobile smartphone
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

Ze zrozumieniem tekstów słuchanych jest najwięcej problemów. Dzieje sie tak wtedy, kiedy ucząc się języka, skupiamy się na podręcznikach, gramatyce, czytaniu. Z mówieniem jest mniej problemów, bo jesli znasz podstawowe słowa, zawsze jakieś zdanie sklecisz, coś wydukasz, a jak trzeba, to i na migi sie dogadasz. Najwięcej stresu kosztuje jednak brak rozumienia ludzi rozmawiających po angielsku. Poznałam kiedyś chłopaka, który był w Anglii ponad rok, ale angielskiego nie znał prawie w ogóle. Mieszkał z Polakami, pracował też z Polakami, w domu była polska telewizja, więc praktycznie zero kotaktu z angielskim na co dzień. Pewnego dnia jechał do pracy autobusem, usiadł obok starszej pani, która w pewnym momencie zadała mu krótkie pytanie po angielsku. Chłopak popatrzył na nią przerażony, pani powtórzyła pytanie dwa razy, on wzruszył tylko ramionami, po czym pani wskazała na jego zegarek. Domyślił się, że pytała o godzinę, więc coś wydukał pod nosem, po czym z ulgą wysiadł na kolejnym przystanku. Wydarzenie to było o tyle pozytywne, że chłopak postanowił zacząć uczyć się angielskiego zapisując się na kurs. Nasze drogi się rozeszły, więc nie jestem w stanie stwierdzić, jak sobie poradził. To bylo jakies 14 lat temu, więć jeśli nadal mieszka w Anglii, mogę tylko mieć nadzieję, że nie ma problemu, żeby przeprowadzić krótki dialog ze starszą panią w autobusie. Chyba, że przesiadł się w samochód i autobusami już nie jeździ 🙂 Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli na przystanku/w autobusie jest starsza pani, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że będzie chciała dialog rozpocząć, także miej oczy i uszy szeroko otwarte 😉

Pomyślisz: Jak można nie zrozumieć tak krótkiego pytania? Otóż jest to jak najbardziej możliwe, jeżeli nie masz do czynienia z językiem na co dzień albo z konkretnym akcentem. Mnie kiedys chłopak z Liverpool zapytał: Where is the toilet? Przysięgam, że tylko toilet zrozumiałam 😀 A było to już po kilku ładnych latach pobytu w Anglii, także takie kwiatki mogą zdarzyć się każdemu. Niezroumienie pytania, nie jest niczym wstydliwym, zawsze można poprosić o powtórzenie, tylko niektórych w takim momencie paraliżuje strach lub wstyd.

Ale nie o mówieniu dzis, tylko o słuchaniu 🙂

Co robić, żeby lepiej rozumieć angielski? Oczywiście słuchać przede wszystkim. Ale jak i czego słuchać? Wszystkiego jak leci, oby było po angielsku? Otóż nie. Jeżeli dopiero uczysz się angielskiego albo uczysz się od dawna, a właśnie z rozumieniem ze słuchu masz największe problemy, warto zastanowić się dlaczego. Moje zdanie jest takie, że nie słuchasz w ogóle albo za mało, albo słuchasz czegoś, czego i tak nie rozumiesz. Bo jeśli mało rozumiesz, to czy warto oglądać wiadomości na BBC, filmy czy programy dokumentalne? Zawsze warto, żeby mieć kontakt z językiem, radio czy telewizor, może sobie grać w tle, coś Ci wpadnie jednym uchem, drugim wypadnie, ile zapamiętasz, to już inna historia. Moja rada jest taka: słuchaj, oglądaj jak chcesz i ile chcesz, ale te 10-15 minut dziennie na naukę angielskiego wykorzystaj efektywnie, czyli słuchaj tak, żeby uczyć się rozumieć.

  1. Słuchaj krótkich, prostych tekstów, np z kanału, który wcześniej polecałam do nauki słówek English Short Stories. Najlepiej niech to będzie tekst, który trwa 2-3minuty i do którego masz tekst napisany.
  2. Najpierw tylko posłuchaj całego tekstu.
  3. Później posłuchaj jeszcze raz, jednocześnie śledząc wzrokiem tekst napisany.
  4. Znów skup się tylko na słuchaniu.
  5. Następnie słuchaj po 2-3 zdania albo nawet po jednym zdaniu i tak coraz dalej w tekst, wracając do początku, aż przesłuchasz  całość i będziesz w stanie wszystko zrozumieć.
  6. Na ten sam tekst poświęć tydzień albo i dwa, jeśli jest taka potrzeba. Nikt Cię nie goni, uczysz się dla siebie. Efekt końcowy ma być taki, że rozumiesz cały ten tekst, od początku do końca.
  7. Kiedy rozumiesz jeden tekst, zacznij to samo z kolejnym, ale do tego pierwszego wracaj, do drugiego i kolejnych też. Powtórki są bardzo ważne.

Słuchać można wszystkiego: bajek, audibooków, piosenek, podcastów, pamietaj tylko, aby skupić się na jednej rzeczy tak długo, jak tego potrzebujesz i dzielić teksty na krótkie ‚słuchowiska’. Największą satysfakcją będzie dla Ciebie to, że za miesiąc na przykład zrozumiesz 10 minut tekstu, z którego dziś jesteś w stanie zrozumieć 20%. Pomyśl, ile będziesz w stanie zrozumieć za rok, jeśli od dziś naprawdę skupisz się na słuchaniu ze zrozumieniem? Nie zapominaj, że 10-15 minut dziennie naprawdę wystarczy, jeśli słuchasz codziennie 🙂

Dlaczego słuchanie jest ważne?

woman with headphones listening music
Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

Kiedy uczyłam się angielskiego w szkole/na studiach, najbardziej na lekcjach brakowało słuchania. Lekcje oparte były na podręcznikach i rozwiązywaniu ćwiczeń gramatycznych. Należę do pokolenia dinozaurów, które z internetem zapoznało się na studiach, a w telewizji nie było kilkuset kanałów (a i tak było więcej fajnych rzeczy do oglądania :)). Filmy anglojęzyczne były tylko z lektorem, także kontakt z językiem angielskim był bardzo ograniczony. Teraz już wiem, że nauka języka obcego oparta na podręczniku nie przynosi oczekiwanych rezultatów, ale o tym dowiedziałam się w brutalny sposób, kiedy przyjechałam do Anglii. Obecnie dostęp do internetu, YouTube czy Netfllix, znacznie ułatwiają kontakt z językiem. Nie musisz mieszkać w Anglii czy Stanach, żeby słuchać ludzi mówiących po angielsku codziennie.

Języka polskiego nauczylismy sie od rodziców, babci, dziadka, kolegów itd, wtedy, kiedy jeszcze nie umielismy czytać ani pisać. Bardzo często spotykam się z tłumaczeniem: bo ja jestem wzrokowcem, jak nie zapiszę/nie przeczytam, nie zapamiętam. Ale przecież nie rodzimy się wzrokowcami, języka uczymy się ze słuchu, osłuchujemy się, zanim zaczniemy mówić, wzrokowcami stajemy się w szkole, kiedy zaczynamy przyswajać wiedzę czytając i pisząc. A przecież z nauką języka tak nie jest, najpierw słuchamy, później mówimy, a dpiero kiedy zaczynamy szkołę uczymy się czytać i pisać. Tymczasem nauka języka obcego w szkole odbywa się na zupełnie innych zasadach. Dostajemy/kupujemy podręcznik, zeszyt ćwiczeń, zeszyt i zaczynamy od czytania i pisania. Słuchanie albo jest albo go nie ma, a w klasie 30 osób o praktyce mówienia można zapomnieć. Na kursach językowych jest zapewne lepiej, chociaż to też zależy od kursu i nauczyciela.

Dlaczego więc taki nacisk kładę na słuchanie? Bo jesli nie słuchasz, nie nauczysz się języka, nie nauczysz się rozumienia i swobodnej komunikacji, język mówiony i język pisany to niemal dwa różne światy. Bardzo często zdarza się, że uczeń nie rozumie krótkiego tekstu ze słuchu, ale jak ten tekst zobaczy, przeczyta, okazuje się, że rozumie wszystko. Takie ćwiczenie najłatwiej otwiera oczy na to, na ile jestesmy osłuchani z językiem.

Ja absolutnie nie neguję wzrokowców. Jeżeli faktycznie łatwiej zapamietujesz/przyswajasz wiedzę, kiedy coś widzisz/zapiszesz, nie mam z tym żadnego problemu, ale słuchaj tego, co czytasz. Jeżeli chcesz odnaleźć w słowniku nowe słowo, nie skupiaj się tylko na przeczytaniu i zapisaniu, ale także to słowo odsłuchaj i powtórz kilka razy. Polecam multimedialny słownik angielskiego https://www.diki.pl/, gdzie można odsłuchać słowo i całe przykładowe zdania. Obecnie każdy multimedialny słownik ma taką funkcję.

Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z angielskim, pamietaj, żeby słuchać od samego początku, nie skupiaj się tylko na tekstach czytanych i gramatyce. Jeżeli uczysz się angielskiego już jakis czas, a nadal masz problemy ze zrozumieniem tego języka, zastanów się, jak często słuchasz, a jak często czytasz po angielsku.

O tym w jaki sposób i czego słuchać napiszę wkrótce.